Grzegorz Kramer SJ do ekskomunikowanego ks. Michała Misiaka: wierzę, że kiedyś będziemy mogli to powtórzyć

Grzegorz Kramer SJ / fb.com / sz
data21.06.2019 11:57

(fot. Grzegorz Kramer SJ / fb.com)

"Michał to ksiądz, który szuka, który uwierał i uwiera wielu. I wkurza (mnie często też). Jednak to, co w nim najcenniejsze to szczerość" - komentuje jezuita i wzywa do modlitwy za ekskomunikowanego kapłana.

 

Kuria łodzka poinformowała dziś, że ks. Misiak zaciągnął na siebie ekskomunikę latae sententiae (mocą samego prawa). Łódzki kapłan w ostatnich latach współpracował ze środowiskiem jezuitów oraz z "Mocnymi w Duchu".

 

Grzegorz Kramer SJ skomentował sprawę na swoim profilu facebookowym:

 

Michał, ja wierzę, że kiedyś będziemy mogli to powtórzyć.


Michał to ksiądz, który szuka, który uwierał i uwiera wielu. I wkurza (mnie często też). Jednak to, co w nim najcenniejsze to szczerość. On zawsze idzie za tym, co odczytuje jako głos Ojca, bo się modli. Jasne, że często możemy się w tym odczytywaniu mylić, dlatego tak ważne jest w Kościele posłuszeństwo, które nie polega na tym, że człowiek nic nie robi, ale poddaje się osądowi Kościoła. A czasem jest tak, że osąd jest bez woli zainteresowanego.


Wierzę, że i z tej długiej i trudnej wędrówki Michał wróci. Znów trochę więcej poturbowany, ale wróci, bo jest - jako znak - Kościołowi w Polsce potrzebny.


Proszę Was o modlitwę za Michała.

***

 

Michał, ja wierzę, że kiedyś będziemy mogli to powtórzyć. Michał to ksiądz, który szuka, który uwierał i uwiera wielu....

Opublikowany przez Grzegorz Kramer Piątek, 21 czerwca 2019

 

***

 

Według naszych informacji ks. Michał Misiak przebywał w ostatnich tygodniach w Jerozolimie. Kuria nie odnosi się do powodów zaciągnięcia ekskomuniki ponad to, co zostało zawarte w komunikacie. Potwierdza jedynie fakt jej zaistnienia i określa paragraf.

 

Ks. Michał Misiak jest księdzem archidiecezji łódzkiej. Zasłynął niecodziennymi pomysłami na ewangelizację jak np. Chrystoteki (dyskoteki chrześcijańskie) oraz siłownia. Był ulicznym ewangelizatorem, sam siebie nazywał streetworkerem. Głośno o nim było, gdy z kolędą udał się do domu publicznego. Nazywano go wtedy "księdzem od prostytutek".