Ks. Michał Misiak wyjaśnia, dlaczego przyjął chrzest w Jordanie, który spowodował zaciągnięcie ekskomuniki

Michał Lewandowski Michał Lewandowski
data25.06.2019 11:57

(fot. YouTube.com)

"Przez dwa tygodnie Bóg mnie zachęcał, popychał mnie do tej wody, do Jordanu" - mówi ks. Misiak w nagraniu opublikowanym na Facebooku.

 

W ostatnich dniach informowaliśmy o ekskomunice ks. Michała Misiaka. Jej powodem było przyjęcie chrztu w Jordanie udzielonego przez protestanta. We wtorek rano, na prywatnym profilu księdza, pojawiło się siedem filmów, które pokazują kulisy wydarzenia.

 

"Tu nie chodzi o jakiś chrzest, tu nie chodzi o wystąpienie z Kościoła Katolickiego, ja Kościół Katolicki kocham, a na dobrą sprawę, z żadnego kościoła nie zostałem usunięty, jestem w Kościele, kocham Kościół" - powiedział na samym początku ekskomunikowany duchowny. Dodał, że nie jest protestantem ani prawosławnym, ale wciąż katolikiem.

 

Ks. Misiak twierdzi, że "przez dwa tygodnie Bóg go zachęcał, popychał go do tej wody, do Jordanu". Opisuje, jak doszło do tego wydarzenia, że przyjął chrzest w Izraelu z ręki poznanego kilka dni wcześniej protestanta: "Pojechaliśmy nad Jordan i przyjąłem chrzest tak, jak przedstawia go Biblia, czyli w celu opowiedzenia się za Jezusem. Nie miałem intencji zmiany Kościoła, ani nie zgłębiałem aspektu prawnego tego wydarzenia. Po prostu chciałem iść za tym, co mówi mi Bóg w sercu".

 

Znamy powód, dla którego ks. Michał Misiak zaciągnął na siebie ekskomunikę >>

 

Po powrocie do Polski Misiak zdał sobie sprawę, że przez chrzest w Jordanie mógł zaciągnąć na siebie kościelną karę. Chciał spotkać się z biskupem i powiedzieć mu o sprawie: "Księże biskupie, najprawdopodobniej dopuściłem się przestępstwa w świetle prawa kanonicznego, pokazałem, co zrobiłem, bardzo był zaskoczony, potwierdził mi ekskomunikę, skończyło się spotkanie, pięć minut".  

 

Ks. Misiak w swoich nagraniach opowiada również, jak przez lata narastał w nim konflikt związany z celibatem.

 

"W całym moim życiu zaczął narastać konflikt między życiem w celibacie, a pragnieniem serca, pragnieniem dobrym, pragnieniem nie związanym z seksualnością, ale troski o kobietę, walki o nią" - powiedział.

 

Zabiegał, żeby to pragnienie zostało zaaprobowane przez władze kościelne: "Walczyłem mocno, jeździłem do biskupa, mówiłem, że sobie nie radzę, że się zakochałem, on mnie przenosił na następną parafię, potem znowu przychodziła przyjaźń, czysta, bez współżycia".

 

 "On [celibat - red.] nie zawiera się w istocie kapłaństwa, to nie jest tak, że każdy, kto jest powołany do służby bożej, musi żyć w celibacie. To nie jest prawo Boże, to jest prawo ludzkie" - mówi ekskomunikowany ksiądz i dodaje, że chciał powiadomić papieża o swoich wątpliwościach i prosić go o zwolnienie z przysięgi celibatu: "sześć lat temu zacząłem pisać listy [do papieża - red.], po hiszpańsku, po włosku, po angielsku i co roku wysyłałem list, bo nigdy nie było odpowiedzi. Aż doszliśmy do tego roku, który mamy obecnie i mówię mojemu biskupowi: ojcze, ja tak po prostu bardzo cierpię, wszystko mi się sypie w życiu duchowym, nie czuję się synem, nie czuję się kochany, nie czuję się błogosławiony, czuję się jak najemnik, jak komandos do zadań specjalnych".

 

"Oficjalnie chciałem, żeby mnie Kościół zwolnił z tej przysięgi celibatu". Dodaje, że nie chciał zrzucić sutanny, bo zawsze chciał być "księdzem i mężem".

 

Odpowiedź z Watykanu nie nadeszła. "Powiedziałem biskupowi, że mam pragnienie małżeństwa, że mam ochotę kochać, że chciałbym mieć żonę, ewangelizować, być księdzem, nawet gdzieś daleko na misjach, ale z żoną. Biskup mi odpowiedział, że nie ma takiej opcji: Michaś, koniec marzeń, schodzisz na ziemię, idziesz na wikariusza do parafii, albo piszesz do Watykanu nie o zwolnienie z celibatu, ale o wydalenie z kapłaństwa" - mówi w wideo.