Znany duchowny odchodzi na urlop: od najbliższej niedzieli nie będę wykonywał czynności kapłańskich

rp.pl / twitter.com / ms
data28.06.2019 14:45

(fot. Patricio Bringas Iturrioz LC/cathopic.com)

"Wszedłem do mojego nowego mieszkania. Pierwszy raz od 9 lat nie przeprowadzam się na plebanię, tylko do mieszkania w bloku. Będę zwykłym sąsiadem moich sąsiadów. Tak, oficjalnie poszedłem na urlop" - napisał na portalu Facebook znany lubelski ksiądz Łukasz Kachnowicz. 

 

Duchowny zaznaczył, że choć decyzja może wielu osobom wydawać się niespodziewana, to dojrzewał do niej już od bardzo długiego czasu. Zdecydował, że od najbliższej niedzieli będzie żył jak osoba świecka, w związku z czym zaprzestaje wykonywania czynności kapłańskich

 

"Głosząc Ewangelię, która tak bardzo mówi o potrzebie życia w prawdzie, nie mogę dłużej żyć w poczuciu, że nie żyję w prawdzie przed sobą samym" - dodał ks. Kachnowicz. I choć przyznał, że bardzo lubił chodzić do ludzi z kolędą czy głosić kazania to fakt, że robi się coś dobrze, nie oznacza, że jest się na swoim miejscu. 

 

"To nie jest dla mnie trudny moment. (...) Czuję się naprawdę dobrze. Nie odchodzę załamany, w jakiejś ciemnej nocy. Wręcz przeciwnie, czuje w tym wiele światła, jestem pełen nadziei, energii" - tymi słowami kapłan uprzedził wszelkie ewentualne wątpliwości dotyczące jego kondycji psychicznej. Dodał, że czuje, iż słusznie rozpoznaje to, co zamierza uczynić. 

 

"Nie zamierzam wypierać tych 9 lat. Patrzę na to z wdzięcznością jako część mojej historii, ale to nie zmienia faktu, że potrzebuję dokonać zmiany" - dodał duchowny. 

 

Zamieszczony na facebooku post został już usunięty przez ks. Kachnowicza. 

 

Decyzję lubelskiego duchownego skomentował na Twitterze rzecznik prasowy archidiecezji lubelskiej ks. Adam Jaszcz. Przytaczamy jego wypowiedź: 

 

Kapłaństwo nie jest umową o pracę. Zgadza się na nie dorosły człowiek, który przyjmuje blaski i cienie tej posługi, trwając w wierności Chrystusowi. Często odchodzący ksiądz używa argumentów, że wyzwoliła go ta decyzja, jak długo do niej dojrzewał, jak bardzo jest teraz szczęśliwy. Jest to próba racjonalizacji dramatu, który rozegrał się i rozgrywa w życiu księdza rezygnującego z kapłaństwa.

 

Radykalne zmiany budzą euforię, ale przejściową. Często mają też drugie dno. Nie będę komentował szczegółów dotyczących decyzji ks. Kachnowicza. Jej powody są bardziej skomplikowane, niż poruszające skądinąd wyjaśnienia na Facebooku. Łukaszowi życzę jak najlepiej. Znamy się jeszcze z lat studiów w seminarium.

 

Wiele osób gratulowało ks. Kachnowiczowi podjętej decyzji. To tak, jak by pogratulować mężowi, że nie dochowuje wierności swojej żonie. Wierność jest czymś fundamentalnym nie tylko w małżeństwie, ale także w kapłaństwie. Bijącym brawo odchodzącemu kapłanowi proponuję ponowną refleksję nad relacjami łączącymi Jezusa i Jego uczniów. Może ks. Łukasz tak jak św. Piotr po błędzie podejmie na nowo trud wierności, kochając Jezusa w Jego kapłaństwie. Tego mu z całego serca życzę".