Unikaj wszystkiego, co ma choćby pozór dobra

Wojciech Werhun SJ Wojciech Werhun SJ
data18.03.2019 08:41

(fot. unsplash.com)

Unikanie zła to żadna sztuka. Każdy z wierzących wie, że zło jest złe, i każdy stara się je eliminować ze swojego życia, z większym lub mniejszym powodzeniem. Nawet zły duch to wie. I wie, że my wiemy. Dlatego zmienia taktykę. Nie ukrywa się już pod pozorem zła, ale pod pozorem dobra.

 

Największym zaskoczeniem dla ludzi uczących się rozeznawania jest odkrycie jak zły duch podszywa się pod anioła światłości (ĆD 332). Zły duch to jest piekielnie inteligentna postać, z wielotysięcznoletnim doświadczeniem w kuszeniu człowieka. On dobrze wie jaką strategię przyjąć, kiedy i w co uderzyć. Umie czekać cierpliwie. Uczy się nieustannie i dostosowuje do każdego człowieka (ĆD 327). Naśladuje zachowanie ducha dobrego, używa podobnych pobożnych racji i myśli, których celem jest odwrócenie człowieka od Boga.

 

Takie odkrycie jest zarazem straszne i zabawne, bo zauważamy jak zły duch bawił się nami w bezczelny sposób, a my naiwnie tańczyliśmy do jego przyśpiewki. Równocześnie takie obserwacje pokazują, że rozeznawanie duchowe jest dużo bardziej subtelne niż nam się wydaje. A to dlatego, że zły duch lubi używać petard, aby odwrócić naszą uwagę od rzeczy ważnych. Na szczęście, nie tylko zły duch ma doświadczenie tysięcy lat w zwodzeniu ludzi. Tradycja Biblii i Kościoła daje nam również wskazówki, zebrane na podstawie tysięcy lat walki duchowej.

 

Co to jest pozór dobra?

 

Pozór dobra to jedno z subtelnych, i często źle rozumianych, pojęć w duchowości. Zwykle przedstawia się, że pozór dobra jest wtedy, gdy coś wydaje się nieszkodliwe i dobre, a zły duch używa tego, żeby nas zniszczyć. Wino - pozornie dobre i nieszkodliwe - prowadzi do alkoholizmu, joga - pozornie ćwiczenia gimnastyczne - prowadzi do zniewoleń, książki fantazy - pozornie bajki i zabawa - prowadzi do zła, itd. Nic bardziej mylnego. I zupełnie nic odkrywczego zarazem. Święty Ignacy w Ćwiczeniach Duchowych (podręcznik walki duchowej!) pokazuje, że WSZYSTKO co jest stworzone, może mnie prowadzić do Boga lub od Boga oddalić. Wszystko! Wszystko, bo tylko Bóg jest Bogiem, a wszystko inne nim nie jest, ale może się stać w mojej głowie. Zarówno Harry Potter jak i różaniec, alkohol i post, joga, umartwienia, Biblia, ciastka, koty, Internet, figurka św. Józefa i proszek do prania.

 

Są ludzie, którzy czytają Biblię 24/7 i na jej podstawie robią dużo zła. Są ludzie którzy modlą się 24/7 na różańcu i zaniedbują dzieci, żonę lub męża. Są ludzie, którzy czczą prywatne objawienia bardziej niż Słowo Boga czy Magisterium Kościoła. Nic z rzeczy stworzonych nie jest Bogiem, ale każde z nich może się stać bożkiem dla nas. Na czym więc polega pozór dobra? Nie na rzeczach i przedmiotach, ale na moich wewnętrznych myślach i odczuciach. Kuszenie pod pozorem dobra polega na tym, że mój sposób myślenia i działania wydaje mi się pobożny, zgodny z wolą Boga, przemodlony i rozeznany - ale taki nie jest. Pozór dobra polega na tym, że duch zły staje się pobożny bardziej niż ja i manipuluje moją pobożnością do swoich celów.

 

Wody chaosu

 

Żyjemy w czasie chaosu duchowego, pływając w brudnej rzece frazesów i złudnych teorii. Codziennie ktoś w nas rzuca stwierdzeniami "głębokiej powagi", które natychmiast trzeba wprowadzić w życie, żeby nie zgubić swojej duszy i nie przepaść na wieki. "Musisz robić to", "nie możesz robić tamtego", "tylko to uratuje Twoje XYZ", "bez tego modlitwa jest nieważna", itd. Wychowuje nas masa duchowych mędrców, którzy z przekonaniem zaprzeczają sobie nawzajem i ostrzegają swoich słuchaczy przed zwodniczymi naukami. To jest idealne środowisko dla rozwoju działalności złego ducha.

 

Zły duch jest jak ryba, która jest bezradna na lądzie i potrzebuje głębokiej wody, żeby móc swobodnie funkcjonować (ĆD 326). Duchowy chaos, podziały, niepewność i zamieszanie są dla złego ducha taką wodą i pozwalają mu robić z nami co mu się żywnie podoba. Jedyne rozwiązanie z tej sytuacji to wyjście z wody na ląd. Poniżej chcę pokazać główną broń złego ducha, jaką jest niepokój. Zaprezentuję, jak przy pomocy niepokoju zły duch wpycha nas na głęboką wodę i rozpoczyna swoją manipulację. Pokażę też konkretne metody rozeznawania oraz przykłady, które pomogą ci się przed tym niepokojem obronić.

 

Oręż złego ducha: niepokój

 

Najbardziej podstawową wskazówką w rozeznawaniu duchowym jest zwracanie uwagi na takie momenty, kiedy jakieś wydarzenie czy artykuł, czyjeś słowa lub zachowanie, twoje własne myśli lub wspomnienia, budzą w tobie niepokój. Odczuwasz wewnątrz, że coś jest nie tak, że coś jest źle. Czujesz się wytrącony z równowagi, niepewny. Nie wiesz, co robić. Nie wiesz, co myśleć. To jest bardzo ważna chwila, w której trzeba się zatrzymać i rozeznać, co się dzieje. Św. Ignacy uczy, że niepokój jest narzędziem zarówno dobrego jak i złego ducha, dlatego tak trudno nam go rozeznać i dlatego tak często przegrywamy walkę duchową pod naporem niepokoju. Św. Ignacy daje dwie wskazówki, które pomagają nam w tym rozeznaniu.

 

Wskazówka pierwsza: obóz dobra czy obóz zła (ĆD 315)

 

Czy zależy ci na życiu duchowym czy nie? To jest bardzo proste pytanie, bez drugiego dna i bez żadnych subtelności. Duchy działają inaczej na ludzi praktykujących i na tych, którym na wierze nie zależy. Jeżeli czytasz ten artykuł, to już znaczy, że ci zależy i że należysz do obozu dobra. Jeżeli wiara i Jezus są dla ciebie ważne, szukasz odpowiedzi, czytasz teksty duchowe, próbujesz się modlić i żyć sakramentami, to zdecydowanie należysz do obozu dobra. Św. Ignacy uczy na wstępie, że każde doświadczenie niepokoju w obozie dobra pochodzi tylko od złego ducha. Duch dobry nie niepokoi ludzi wierzących, bo nie ma w tym interesu (ĆD 329).

 

Modlisz się, próbujesz się rozwijać, szukasz Jezusa - wszystko jest ok! Po co Duch Święty miałby cię niepokoić? Natomiast duch zły nie może znieść twojego wzrostu, i prawdopodobnie już teraz, podczas czytania tego tekstu niepokoi cię, mówiąc, że modlisz się za mało, że nie szukasz Jezusa zbyt wytrwale, że to tylko usprawiedliwianie swojego duchowego lenistwa. Zły duch, oskarżyciel i ojciec kłamstwa, wmówi ci wszystko, żeby już na wstępie zamieszać tę banalną i dziecinnie prostą podstawę rozeznawania duchowego. Bo jeżeli na początku wmówi ci, że jesteś w obozie zła, to całe twoje dalsze rozeznawanie pójdzie w złą stronę. Jeżeli poszukujesz wszędzie pozoru zła, to już przegrałeś, bo zły duch kusi cię teraz pozorami dobra.

 

Poobserwuj swoje doświadczenia niepokoju i spisuj wszystkie "racje", które jemu towarzyszą i sam zobaczysz, jakie absurdy zły duch jest w stanie ci wmówić, a ty w nie zaraz wierzysz. Jeżeli jesteś w obozie dobra, a jak już wspomniałem - JESTEŚ - to złemu duchowi nie zależy na wciąganiu cię w wielkie grzechy. Jemu zależy tylko na tym, żeby zahamować twój rozwój, przeszkodzić w kochaniu. Żeby odebrać ci radość bycia z Bogiem, przestraszyć, rozbić i wpędzić w lęk (ĆD 335).

 

Popatrzmy na wszystkie współczesne "bitwy duchowe". Co zrobisz, gdy sympatia zaprosi cię do hinduskiej restauracji? Albo gdy w domu znajomych stoi figurka Buddy? Czy zrobisz zakupy w Lewiatanie albo Ikei? Jak odpowiesz dziecku, które chce jechać z kumplami na obóz w klimacie Harrego Pottera? To skrajne przykłady, ale też są przykłady prozaiczne i codzienne. Co zrobisz, gdy współpracownik publicznie kogoś oczerni? Albo gdy w sklepie wydadzą ci za dużo reszty? Jak reagujesz, gdy twoja modlitwa okaże się ciężka i trudna? 

 

Zanim przejdziesz do moralnej lub duchowej oceny restauracji, modlitwy i kolegów, zacznij od przyjrzenia się swojemu sercu. To jest super ważne. Jeżeli tego nie zrobisz, to zły duch podświadomie pokieruje cię w swoją stronę. Niepokój podświadomie sam cię pokieruje i zdeterminuje twoje decyzje i działanie. A to dlatego, jak mówi św. Ignacy, że duchy działają wewnątrz mnie, a nie na zewnątrz (ĆD 313). Poruszają moje uczucia, podpowiadają myśli. Słuchając tego samego kazania w kościele jedni słuchacze mogą doświadczyć wzrostu wiary i miłości, a inni stracić nadzieję lub się sfrustrować. To dlatego, że duchy działają na serce słuchacza, a nie "wcielają się" w słowa kaznodziei. Dlatego najpierw musisz zwrócić uwagę na twoje uczucia, myśli, nastroje, zachowania i wszystkie inne poruszenia wewnętrzne. 

 

Kojarzysz w swoim życiu takie sytuacje, kiedy chcesz zrobić jakąś prozaiczną rzecz, ale się boisz? Na przykład, jadąc pociągiem w gorący dzień myślisz, że warto otworzyć okno, ale nie wiesz, jak zareagują siedzący z tobą ludzie. I z jednej strony chcesz to zrobić. a z drugiej boisz się co pomyślą inni. A z trzeciej strony czujesz się winny, że znowu nie jesteś asertywny. Czujesz przymus. lęk, paraliż i złość. I zaczynasz się spinać wewnętrznie, prosić o odwagę, szukać wymówek, patrzeć na innych. Pocisz się, męczysz, ciśnienie ci skacze i ostatecznie oprócz mdłości nic z tego nie wychodzi.

 

A nawet jak się zmusisz i okno otworzysz, to będziesz sobie wyrzucać, że się wygłupiłeś. To lekko przerysowana typowa sytuacja człowieka z lękiem przed byciem ocenionym. W tej sytuacji nie chodzi o to, czy otworzenie okna jest dobrym czy złym rozwiązaniem. Problemem jest sytuacja wewnętrzna tego człowieka, który jest sparaliżowany i niezdolny do podjęcia prostych czynności życiowych. Działanie złego ducha na obóz dobra wygląda dokładnie tak samo. To nie jest istotne czy otwarcie okna jest dobrem czy złem. Celem jest wewnętrzne sparaliżowanie człowieka, zahamowanie jego rozwoju, wzbudzenie lęku, złości, frustracji, niezadowolenia z siebie. Zamknięcie go w sobie, odcięcie od innych, doprowadzenie do zmęczenia i zwątpienia. Tu zaczyna się druga wskazówka.

 

Wskazówka druga: Powiększenie lub pomniejszenie miłości

 

Drugą wskazówką jest zauważenie, do czego prowadzi cię niepokój. Ta rada jest nieco podchwytliwa, bo istnieje różnica między tym, do czego niepokój prowadzi w rzeczywistości a tym, jak zły duch chce, aby ten niepokój postrzegał. Np. po nieudanej modlitwie mogę odczuwać niepokój w postaci poczucia winy. Realnie prowadzi mnie on do złości na siebie i braku ufności Bogu, a zły duch mi go tłumaczy mówiąc, że prowadzi mnie ku poprawie i sumienniejszej modlitwie.

 

Kolejna bzdura. Jeżeli ktoś będzie słuchał tego niepokoju, to jego życie duchowe uschnie i ufność do Boga obumrze. Jak mi nie wierzysz, to sprawdź sobie za miesiąc czy rok, czy taki niepokój "realnie" poprawił twoją modlitwę. Znam ludzi, którzy powaleni takim smutkiem, przez całe lata kręcą się wokół takiej "nieudanej modlitwy" i nie potrafią uwierzyć, że to jest pobożne kłamstwo złego ducha. 

 

Jak w takim razie rozeznać niepokój? Po pierwsze, jedynym kryterium rozeznania jest kryterium miłości i, po drugie, masz zawsze tylko dwa wyjścia: niepokój od dobrego ducha prowadzi do kochania bardziej, a od ducha złego do kochania mniej (ĆD 23). Nie ma innej opcji. Omijając różne subtelności, popatrzmy z grubsza na kilka przykładów, w jaki sposób niepokój może prowadzić w jedną lub drugą stronę. 

 

Niepokój od dobrego ducha:

 

Niepokój, który prowadzi do miłości Boga: pragnienie modlitwy (ale nie poczucie winy!), impuls do sakramentu spowiedzi lub pójścia do kościoła, wzruszenie lub smutek z powodu swoich grzechów lub Męki Jezusa. To jest niepokój, który prowadzi do poddania się Bogu, wypuszczenia wszystkiego z rąk, zaufania, nadziei i większej wiary. Na przykład, po długim czasie bez spowiedzi czujesz, jak rośnie w tobie napięcie i walka. I w końcu pojawia się ten impuls niepokoju, który motywuje cię do spowiedzi. Po takiej spowiedzi następuje głęboki pokój, pocieszenie, wzrost wiary i nadziei.

 

Niepokój, który prowadzi do miłości siebie: Wydaje mi się, że to niepokój najczęściej zagłuszany w dzisiejszym świecie. Jesteśmy przyzwyczajeni do pracoholizmu i spalania się dla innych. Żyjemy w przekonaniu, że nam się nic nie należy. Zwykle dochodzi do głosu w momentach wyczerpania, z potrzebą radykalnej zmiany w życiu. Prowadzi do akceptacji i przyjęcia swojej kruchości, słabości i nieporadności. Jesteś w stanie zgodzić się na swoją małość, aby być bardziej wyrozumiałym wobec siebie, zaopiekować się sobą.

 

Niepokój, który prowadzi do miłości drugiego: bodziec do wyciągnięcia ręki, pojednania i przebaczenia, zagadnięcia wroga, impuls do zatrzymania się i podejścia do bezdomnego. To taki moment, w którym nagle czujesz dużo miłości i siły, by przeskoczyć bariery, uprzedzenia, ból i spotkać się z drugim człowiekiem. Prowadzi do uzdrowienia i budowania relacji i wspólnoty.

 

Niepokój od złego ducha:

 

Niepokój, który gasi miłość do Boga: zwątpienie w działanie Boga, brak nadziei i wiary, poczucie opuszczenia przez Boga, brak zaufania do Boga, perfekcjonizm duchowy, pelagianizm (naprawienie się swoimi siłami), itp. To jest niepokój, który odwraca od zaufania Bogu i podtrzymuje w tobie przekonanie, że to TY musisz coś zrobić, musisz uważać, musisz się naprawić, bo inaczej stracisz Boga. Na przykład, potępianie siebie za swoje winy i impuls, by iść do spowiedzi i się oczyścić. Można go rozeznać, że po takiej spowiedzi nie rośnie w nas wiara ani nadzieja, nie ma pokoju ani pocieszenia, tylko odczucie tymczasowej satysfakcji lub tymczasowego "uregulowania" życia duchowego. I tak pod pozorem dobra zły duch skupia człowieka na sobie samym, zamiast na Bogu.

 

Niepokój, który gasi miłość do siebie: oczernianie siebie, wygórowane oczekiwania, niezadowolenie z siebie, zmuszanie siebie do większej ofiary, gaszenie dobra w sobie. To taki niepokój, który nie pozwala ci czerpać życia i radości, bo "nie masz do tego prawa". Ciągle pokazuje ci, że musisz coś więcej, że powinieneś, że nie robisz wystarczająco, że jest z tobą coś źle, itd. Zły duch pod pozorem dobra i pod etykietką "miłości drugiego i Boga" wpędza cię w stan niewolnictwa i ciągłej pracy. Taki niepokój nigdy nie prowadzi do radości i miłości siebie, zawsze kończy się niezadowoleniem, zmęczeniem i większą złością na siebie. 

 

Niepokój, który gasi miłość do drugiego: odrzucanie i ocenianie, deprecjonowanie, wymaganie więcej od innych, skupienie na słabościach, potrzeba zmieniania innych. To taki niepokój, który inicjuje podziały między ludźmi, osłabia relacje, rozbija wspólnoty i rodziny. Często pod pozorem dobra zły duch owija ów niepokój w "pobożną" bawełnę, przekonując nas, że podział, ocenianie, krytykowanie, odrzucenie są usprawiedliwione i że Bóg tego wymaga. Tymczasem w rzeczywistości wprowadza podziały, zamieszanie i niszczy wspólnotę Kościoła i rodziny.

 

To tylko kilka przykładów z nieskończonej gamy możliwości, bo ile ludzi, tyle taktyk złego ducha. Najważniejsze to pamiętać, że zły duch szepcze mi do ucha i pierwsze, co muszę robić, to rozeznawać poruszenia w moim sercu, zanim przejdę do rozeznawania sytuacji, ludzi, wydarzeń i rzeczy. I zawsze rozeznawajmy, oceniając cel i skutki - do czego ten niepokój mnie prowadzi? Czy do miłości drugiego czy do odepchnięcia go? Czy do zaufania Bogu czy do zafiksowania się na naprawianiu siebie? Czy do akceptacji wobec siebie, czy do niewolniczej służby? Wtedy będziemy w stanie zdecydować czy słuchać tego niepokoju czy nie (ĆD 313).

 

Męstwo przeciw niepokojowi

 

I jeszcze jedna wskazówka na koniec. Niepokój jest doświadczeniem nieprzyjemnym i trudnym. Intuicyjną i automatyczną reakcją na niepokój jest ucieczka. Dlatego z reguły niepokojowi ulegamy, słuchając fałszywych racji złego ducha, obiecujących nam złudny spokój serca. Przyjmujemy te racje jako swoje, rozsądne, pobożne i szukamy ich potwierdzenia u księży i w książkach. W rozeznawaniu duchowym chodzi o to, żeby wobec tych racji się zdystansować i być w stanie je odrzucić. Po zauważeniu niepokoju musimy w wolności rozeznać czy go posłuchać, czy go odrzucić.

 

Częścią rozeznawania jest więc odważne spojrzenie niepokojowi w twarz i powiedzenie: "Boję się, drżę, ale nie ustąpię." To wymaga dużej odwagi i męstwa, łaski Bożej i silnej woli. Jak pisze św. Ignacy, niepokój to tylko "wrażeniowa broń" złego ducha (ĆD 325). Dużo huku i dymu, dużo grozy i drżenia, ale szkodliwość żadna. Czasami trzeba przeczekać w okopie aż atak niepokoju minie i za opadającą chmurą dymu i pyłu zobaczyć zezłoszczonego, cherlawego złego duszka. 

 

*  *  *

 

Gdzie diabeł nie mówi dobranoc. Czyli jak poprawnie rozmawiać o szatanieFilmy z egzorcystami, publikacje książkowe, medialne, rekolekcje i konferencje z milionami wyświetleń, w czasie których mówi się o tym, co diabeł powiedział w czasie egzorcyzmu. Popularność mówienia o tych tematach jest zauważalnie większa niż jeszcze kilkanaście lat temu. Co stało się, że tak bardzo zaczęliśmy interesować się diabłem? W tym cyklu pokażemy, jak poprawnie rozmawiać o złym, opiszemy najczęstsze błędy chrześcijan, jakie popełniają w myśleniu o szatanie, pomożemy zrozumieć, co tak naprawdę Kościół mówi o złym duchu i czy faktycznie jest się czego bać. Swoimi refleksjami podzielą się: Dariusz Piórkowski SJ, Wojciech Werhun SJ, Marek Blaza SJ, Wacław Oszajca SJ, Jacek Siepsiak SJ, ks. Sławomir Sosnowski, Krzysztof Krajewski-Siuda i Wojciech Surówka OP