Chcesz mieć dobre relacje? Nie pomijaj tej zasady

Wojciech Werhun SJ
data27.03.2019 09:00

(fot. depositphotos.com)

Największym samobójstwem relacyjnym i emocjonalnym jest ocenianie. Logika oceniania polega na tym, że nakładam etykietki na uczucia i zachowania swoje i innych. Co możesz zrobić zamiast tego? 

 

W tym tygodniu Trójpolówki Wielkopostnej siejemy trzecie pole - miłość drugiego. Wykorzystamy ten tydzień, żeby przyjrzeć się naszym relacjom z drugim człowiekiem. Miłość do drugiego nie polega na pomocy drugiemu, ale na budowaniu z nim relacji. A jedną z podstawowych zasad w budowaniu relacji jest: nie oceniaj, tylko patrz.

Ostatnio coraz częściej narzekam na system edukacji. A to dla tego, że uświadomiłem sobie, iż dwadzieścia pięć lat mojego życia byłem uczony, że albo coś robię dobrze albo źle. Musiałem udowadniać, że wiem, że się nauczyłem, że przeczytałem wystarczająco dużo, że pracowałem wystarczająco długo, że zrozumiałem, itd. Ten system zero-jedynkowy zaczął wypaczać całe moje życie, relacje, modlitwę, uczucia, bycie jezuitą, księdzem i kolegą. Czy robię dobrze czy źle? Czy wystarczająco czy nie? Czy powinienem czy nie? Okazuje się, że cały świat funkcjonuje zupełnie inaczej niż system edukacji. A już szczególnie śwraiat relacji i emocji. 

Największym samobójstwem relacyjnym i emocjonalnym jest ocenianie. Logika oceniania polega na tym, że próbuję coś nieznanego i niewygodnego włożyć do konkretnej szufladki w moim mózgu. Nakładam etykietki na swoje i innych uczucia i zachowania. Takie działanie daje mi poczucie, że kontroluję dany fenomen, że jestem ponad nim, że wiem, co z tym zrobić i jak się wobec tego zachować. Daje mi też poczucie dystansu i bezpieczeństwa, bo nieznane "niebezpieczeństwo" już jest okiełznane i wytłumaczone. Ocenianie przybiera wiele form. To może być proste dzielenie ludzi na kategorie i typy, albo hasła w stylu "bo ty zawsze", "bo on już taki jest".

 

To może być też udzielanie porad i odpowiedzi bliskim, którzy dzielą się trudnym doświadczeniem. Przekonywanie innych, że nie jest tak źle, że wszystko będzie dobrze. W końcu to także może być tłumaczenie swoich zachowań teoryjkami w stylu "bo ja jestem takim typem osobowości", itp. Bez względu na formę, ocenianie dzieje się pod wpływem presji jakiegoś niewygodnego doświadczenia, którego chcemy się jak najszybciej pozbyć. Nie prowadzi do prawdy o sobie i o innych, ale zmyśla "prawdę", która sztucznie pomaga poradzić sobie z niewygodnymi uczuciami.

Przeciwieństwem logiki oceniania jest logika patrzenia. Polega ona na tym, że gdy pojawia się coś niewygodnego, to pozwalamy temu czemuś wyjść na wierzch, wybrzmieć w naszym sercu. Dajemy temu doświadczeniu przestrzeń, przyglądamy się i słuchamy go, tak jak filmu lub muzyki. Zgadzamy się na to, że to doświadczenie jest nieznane, nieokiełznane, nieprzewidywalne i patrzymy spokojnie na to, co się z nim stanie. Zgadzamy się na to, że go nie kontrolujemy, że nie rozumiemy i że nie wiemy, co z tym zrobić.

 

To jest takie podejście do różnych doświadczeń, w których nie czuję presji czy coś jest dobrze czy źle, ale pozwalam mu być po prostu takie, jakie jest, jakie przychodzi. Logika patrzenia również przybiera wiele form. To może być zgoda na własne uczucia i na potrzebę ich wyrażenia, tak jak przychodzą.


To słuchanie w ciszy i bez komentowania kolegi, który dzieli się dramatem życiowym. To przytulenie dziecka i pozwolenie mu na płacz i krzyk, gdy tego potrzebuje. Tak czy inaczej, logika patrzenia lub słuchania polega na poświęceniu uwagi i czasu czemuś, co jest dla mnie trudne i nieprzyjemne. Nie po to, żeby rozwiązywać ani rozumieć. Ale po to, żeby dać temu doświadczeniu akceptację, miłość i tyle czasu ile tylko potrzebuje, żeby móc wybrzmieć. Logika patrzenia polega na przytuleniu siebie lub drugiego człowieka. Ofiarowaniu drugiemu ciszy i przestrzeni, żeby mógł swobodnie wybrzmieć, oraz bliskości i uwagi, żeby objąć czule to, co wybrzmi.

Dzisiejsze ćwiczenie ma nas nauczyć logiki patrzenia. To nie jest umiejętność, którą musisz dzisiaj zdobyć, tylko okazja, żeby zrobić coś inaczej. Ćwiczenie pomoże ci "patrzeć" na trzech poziomach. Po pierwsze, będziesz oglądać w wyobraźni i pamięci daną sytuację pomiędzy tobą a kimś innym. Odtworzysz sobie film z tamtego wydarzenia po to, żeby go obejrzeć, bez oceniania kto, co, dlaczego i po co.

 

Po drugie, wcielisz się ponownie w siebie i przeżyjesz powtórnie twoje uczucia. Spróbujesz przywołać jak się wtedy czułeś, krok po kroku. Może nawet uda ci się powrócić emocjonalnie do tej sytuacji i odczuć ją realnie. To będzie okazja, żeby pozwolić twoim uczuciom wybrzmieć w pełni, daj im czas. Po trzecie, wcielisz się w tę drugą osobę i będziesz patrzeć na siebie z jej perspektywy. Znowu, bez oceniania, zgadzając się na to, co się działo. Może uda ci się wczuć w jej sytuację i przeżyć jakieś z jej uczuć. Daj im czas i pozwól im wybrzmieć.

 

ĆWICZENIE

 


 

 

 

Ćwiczenie nie ma na calu rozwiązać konfliktu ani naprawić sytuacji. Ono ma pomóc ci oswoić się z uczuciami i tą relacją, które nie są złe, chociaż mogą być trudne. Nie musisz się bać, naprawiać ani poprawiać. Dzisiaj po prostu przyjmij to, co jest.

 

ZADANIE 


Najskuteczniejsza praca nad relacjami zaczyna się od spojrzenia na siebie. To będzie zadanie jednorazowe lub na cały tydzień. Weź sobie kartkę papieru lub załóż notatnik. Wybierz jedną relację, nad którą chcesz popracować i skup się tylko na niej. Wybierz jedną sytuację między wami, która była dla ciebie trudna (rozmowa, email, decyzja, zachowanie). Przeżyj tę sytuację w pamięci powoli i ze szczegółami, a potem zapisz odpowiedź na pytania:

 

  1. Co się wydarzyło: opisz krótko
  2. Co mnie najbardziej dotknęło (słowo, zachowanie, milczenie): jedna rzecz
  3. Jakie uczucia we mnie to wyzwoliło (dla pomocy wyszukaj w internecie listy uczuć lub skorzystaj z listy w mojej książce Kwadrans Uważności >>): wypisz wszystkie, podkreśl najsilniejsze
  4. Do czego te uczucia mnie poprowadziły - jak wpłyneły na moje myślenie o sobie i drugiej osobie, jak wpłynęły na moje decyzje i zachowanie
  5. Dlaczego takie uczucia się we mnie pojawiły po tym, co się wydarzyło?

 

Tych prostych pięć pytań to dobra podstawa do pracy nad sobą i nad relacjami. Korzystaj z nich na codzień i wracaj do swoich notatek. Z czasem zobaczysz, jak twoje reakcje sprowadzają się do jakiegoś wspólnego mianownika, który pomoże ci zrozumieć twoje uczucia.

 

Jeżeli zauważysz, że ta metoda jest dla ciebie pomocna, skorzystaj z Kwadransu Uważności, programu rozwoju osobistego i duchowego, który da ci jeszcze więcej podobnych narzędzi do pracy nad sobą i relacjami.


W tym tygodniu w naszej Wielkopostnej Trójpolówce obsiewamy pole miłości do drugiego. Jeżeli chcesz odprawić więcej ćwiczeń, by pokochać kogoś bardziej, zajrzyj na mojego fanpage'a na facebooku, gdzie codziennie wrzucam kolejne ćwiczenia.

 

 

Już w najbliższą środę na DEON.pl przeczytasz kolejny artykuł z cyklu "Postny trening duszy. Masz chwilę?"

 

Życie bez pośpiechu, spacery z Bogiem, uważne smakowanie codzienności i świadomość palety osobistych uczuć i emocji. Możesz się tego nauczyć nawet w 15 minut. Jak? Ćwiczenia duchowe autorstwa Wojtka Werhuna SJ to sprawdzona metoda na najlepszy duchowy trening.

 

A może przy okazji odkryjesz, że droga jest ważniejsza niż cel? W każdym razie - na pewno przekonasz się, że warto podróżować w głąb siebie!

 

"W głąb i z powrotem. Rekolekcje ignacjańskie w życiu codziennym" to nowa propozycja od Wojtka Werhuna SJ, którą dzisiaj możecie zamówić w przedsprzedaży w niższej cenie TUTAJ >>