Benedykt XVI przerywa milczenie. Opublikowano jego tekst o kryzysie pedofilskim w Kościele

Klerusblatt / kw
data11.04.2019 09:32

(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

W eseju datowanym na 11 kwietnia br. papież Benedykt XVI przedstawił swoje przemyślenia na temat kryzysu seksualnego w Kościele.

 

"Dziś oskarżenie przeciwko Bogu dotyczy przede wszystkim określenia Jego Kościoła jako całkowicie złego, a tym samym zniechęcenia nas do Kościoła. Idea lepszego Kościoła, stworzonego przez nas samych, jest w istocie propozycją diabła, którym chce nas odciągnąć od żywego Boga, poprzez kłamliwą logikę, dzięki której jesteśmy zbyt łatwo oszukiwani" - napisał Benedykt XVI w eseju "Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego".

 

Potrzeba nowego początku

 

Benedykt XVI rozpoczyna swój esej od zarysowania kontekstu jego powstania. Pisze, że kryzys, który dotknął Kościół w związku z ujawnieniem skali przestępstw seksualnych popełnianych przez księży, poprowadził niektórych do kwestionowania obecności wiary w Kościele. Koniecznie potrzebne było zajęcie stanowiska, skierowanie silnego komunikatu i poszukiwanie nowego początku, aby uczynić Kościół ponownie wiarygodnym jako "światło dla ludzi i siłę w służbie przeciwko siłom zniszczenia" - pisze papież-emeryt.

 

"Jako że służyłem w odpowiedzialności pasterza Kościoła w czasie publicznego wybuchu kryzysu oraz w trakcie jego narastania, musiałem zadać sobie pytanie - nawet jeśli jako emeryt dłużej nie jestem bezpośrednio odpowiedzialny - co z perspektywy czasu mogę wnieść do nowego otwarcia?" - pyta papież. Zaznacza, że zebranie przewodniczących episkopatów wezwanych do Watykanu przez Franciszka pod koniec lutego było okresem, gdy sporządzał sobie notatki do tekstu, którym mógłby pomóc Kościołowi w godzinie próby. Benedykt skontaktował się z kard. Parolinem i papieżem Franciszkiem, oraz zdecydował o publikacji tekstu w niemieckim miesięczniku dla księży "Klerusblatt".

 

Tekst jest podzielony na trzy sekcje. Pierwsza ma charakter zarysowuje kontekst rewolucyjnych przemian końcówki lat 60. oraz kryzysu teologii moralnej. Druga ukazuje w jaki sposób wpłynęło to na formację księży i ich życie. Trzecia - najważniejsza - prezentuje perspektywę nawrócenia i naprawy Kościoła.

 

Kryzys moralny dotknął też Kościół

 

"Nie, nawet dzisiaj Kościół składa się nie tylko ze zepsutych ryb i chwastów" - podkreślił papież-emeryt - "Kościół Boży istnieje również dzisiaj, a dzisiaj jest to właśnie narzędzie, przez które Bóg nas zbawia".

 

Zdaniem Benedykta XVI, kryzys związany z wykorzystywaniem seksualnym w Kościele należy rozumieć w szerszym kontekście społecznym. Zauważył on, że "w latach sześćdziesiątych [XX wieku] wydarzyło się coś bardzo poważnego, na niespotykaną dotąd skalę (…). Wcześniejsze normy dotyczące seksualności załamały się całkowicie i powstały nowe standardy".

 

"Był to pod wieloma względami bardzo trudny czas" - zauważył autor, wskazując, że tzw. rewolucja seksualna doprowadziła do "rozległego załamania się następnego pokolenia księży", a konsekwencją tych wydarzeń było wiele odejść ze stanu kapłańskiego. Benedykt XVI opisuje przypadek jednego z niemieckich seminariów, gdzie lokalny biskup (który wcześniej pełnił rolę rektora seminarium) "urządzał pokazy filmów pornograficznym" (jego intencją miało być to, by przyszli kapłani byli odporni na "zachowania przeciwne wierze").

 

Jednocześnie, ale niezależnie, "katolicka teologia moralna doznała upadku, który uczynił Kościół bezbronnym wobec tych zmian w społeczeństwie" - napisał. Papież-emeryt wskazał, że odpowiedzią na "kryzys teologii moralnej" była encyklika Veritatis Splendor.

 

"Istnieje minimalny zestaw moralności, który jest nierozerwalnie związany z podstawową zasadą wiary i który musi być broniony, jeśli wiara nie ma być zredukowana do teorii" - podkreślił autor.

 

Niewystarczająca reakcja Kościoła

 

Omówił także reakcję Kościoła na czyny pedofilskie księży, zauważając, że Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. "nie wydawał się wystarczający do podjęcia niezbędnych środków" i że z czasem "rozpoczęła się odnowa i pogłębienie celowo luźno skonstruowanego prawa karnego".

 

Autor napisał, że wśród kurialnych prawników miały miejsce dyskusje, jak traktować księży-oprawców. Opisał problem "gwarancjonizmu", podejścia niektórych kościelnych prawników, które polegało przede wszystkim na obronie praw oskarżonych, a które - zdaniem papieża-emeryta - prowadziło do sytuacji, w których "skazanie było właściwie niemożliwe".

 

Następnie Benedykt XVI podjął refleksję nad słowami Chrystusa: "Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt 18, 6).

 

"Wyrażenie 'najmniejsi' w języku Jezusa oznacza zwykłych wierzących, którzy mogą być zakłopotani w wierze intelektualną arogancją tych, którzy myślą, że są mądrzy" - podkreślił autor - "Tak więc tutaj Jezus chroni depozyt wiary zdecydowaną groźbą kary dla tych, którzy wyrządzają krzywdę" - wyjaśnił.

 

"Zrównoważone prawo kanoniczne, które odpowiada całemu przesłaniu Jezusa, musi zatem nie tylko stanowić gwarancję dla oskarżonych, ale także szacunek dla nich jest dobrem prawnym. Musi również chronić wiarę" - czytamy w eseju papieża-emeryta.

 

Odpowiedź Kongregacji Nauki Wiary

 

Dlatego, jak napisał Benedykt XVI, ważne jest "nie tylko prawo oskarżonego" i nie tylko ono wymaga gwarancji. "Wielkie dobra, takie jak wiara, są równie ważne" - napisał papież-emeryt, wskazując, że Jan Paweł II celowo przekazał sprawy związane z wykorzystywaniem seksualnym przez księży do kompetencji sądowniczych Kongregacji Nauki Wiary (której prefektem był wówczas Joseph Ratzinger - przyp. red.).

 

Dzięki temu, pisze autor, było możliwe wymierzenie oskarżonym "maksymalnego wymiaru kary" i "przeprowadzanie uczciwych procesów".

 

Jak zauważył Benedykt XVI "właściwie ukształtowane prawo kanoniczne musi zatem zawierać podwójną gwarancję - ochronę prawną oskarżonego, [ale też] prawną ochronę dobra będącego przedmiotem postępowania. Jeśli dziś wysuwa się tę z natury jasną koncepcję, na ogół trafia się na ludzi głuchych na kwestię ochrony wiary jako dobra prawnego. W ogólnej świadomości prawa, wiara nie wydaje się już mieć rangi dobra wymagającego ochrony. Jest to niepokojąca sytuacja, którą duszpasterze Kościoła muszą rozważyć i potraktować poważnie".

 

Benedykt XVI podkreślił jednocześnie, że decyzja o przyznaniu kompetencji w decydowaniu o przypadkach pedofilii wśród księży Kongregacji Nauki Wiary, a nie Kongregacji ds. Duchowieństwa, jest konsekwencją znaczenia wiary dla Kościoła. "W rzeczywistości ważne jest to, aby zobaczyć, że złe działania duchownych ostatecznie niszczą wiarę" - wskazał autor.

 

Eucharystia i miłość odpowiedzią na kryzys

 

Papież-emeryt wskazał, że jedyną drogą do przezwyciężenia kryzysu jest "tylko posłuszeństwo i miłość do naszego Pana Jezusa Chrystusa".

 

"Pan zainicjował opowieść miłości ku nam i chce objąć w niej całe stworzenie. Przeciwstawienie się złu, które zagraża nam i całemu światu, może ostatecznie polegać tylko na wejściu w tę miłość. To jest prawdziwe przeciwstawienie się złu" - napisał Benedykt XVI, wskazując jednocześnie, że moc zła wynika "z naszej odmowy kochania Boga".

 

"Najważniejszym zadaniem, które musi wynikać z moralnych wstrząsów naszych czasów, jest to, że my sami ponownie zaczniemy żyć w Bogu i dla Niego. Przede wszystkim sami musimy nauczyć się ponownie rozpoznawać Boga jako podstawę naszego życia, zamiast zostawiać Go na boku" - stwierdził Benedykt XVI, podkreślając, jak istotne jest uznanie tajemnicy Wcielenia oraz obecności Chrystusa w Eucharystii.

 

"Sobór Watykański II był słusznie skoncentrowany na zwróceniu tego sakramentu Obecności Ciała i Krwi Chrystusa do centrum życia chrześcijańskiego i samego istnienia Kościoła. Po części tak naprawdę się stało i powinniśmy być za to wdzięczni Panu" - podkreślił autor eseju.

 

Jego zdaniem jednak "dość odmienne podejście jest powszechne". "To nie szacunek dla obecności śmierci i zmartwychwstania Chrystusa przeważa, ale sposób postępowania z Nim, który niszczy wielkość Tajemnicy" - podkreślił papież-emeryt, wskazując na coraz mniejszy udział wiernych katolików w niedzielnej Mszy i traktowanie Eucharystii jako "zwykły rytualny gest".

 

"Nie potrzebujemy innego Kościoła naszego własnego projektu" - zaznaczył autor - "Zamiast tego przede wszystkim wymagane jest odnowienie wiary w rzeczywistą obecność Jezusa Chrystusa, daną nam w Najświętszym Sakramencie".

 

Spotkanie z ofiarami pedofilii

 

Jak podkreślił Benedykt XVI, uświadomił to sobie w czasie rozmów z osobami, który doświadczyły wykorzystania seksualnego przez księży. "Młoda kobieta, która była ministrantką, powiedziała mi, że kapelan, jej przełożony jako ministrantki, zawsze zaczynał akty nadużycia seksualnego, które popełniał wobec niej słowami: 'To jest moje ciało, które zostanie za ciebie wydane'" - wspominał autor.

 

"Oczywiste jest, że ta kobieta nie może już słyszeć samych słów poświęcenia bez ponownego doświadczania przerażającego cierpienia, jakie ją nęka. Tak, musimy pilnie błagać Pana o przebaczenie" - wskazał papież-emeryt. "Musimy prosić Go, aby nas wszystkich nauczył na nowo zrozumieć wielkość Jego cierpienia, Jego ofiary. I musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ochronić dar Świętej Eucharystii przed nadużyciami" - dodał.

 

"W procesie przeciwko diabłu Jezus Chrystus jest pierwszym i faktycznym świadkiem Boga, pierwszym męczennikiem, któremu od tamtego czasu towarzyszyli niezliczeni inni" - wskazał Benedykt XVI, podkreślając, że takich świadków możemy znaleźć również i dziś. Świadków, "którzy walczą o Boga swoim życiem i cierpieniem. To bezwładność serca prowadzi nas do tego, że nie chcemy ich rozpoznać. Jednym z wielkich i istotnych zadań naszej ewangelizacji jest, na ile to możliwe, ustanowienie siedlisk wiary, a przede wszystkim ich odnalezienie i uznanie "- podsumował Benedykt.

 

Na koniec autor podziękował papieżowi Franciszkowi za to, "co nam pokazuje, raz po raz; że pokazuje nam światło Boga, które nie zgasło, nawet dzisiaj. Dziękuję ci, Ojcze święty".

 

Esej Benedykta XVI został opublikowany jednocześnie w języku niemieckim w czasopiśmie Klerusblatt oraz w języku włoskim i angielskim w Corriere della Sera.