Papież: któregoś dnia Duch Święty kopniakiem przewróci stół i trzeba będzie zaczynać od nowa

PAP / ml
data10.05.2019 11:51

(fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI)

Franciszek krytycznie wyraził się o liturgistach, którzy "zamiast wysławiać Boga, gloryfikują samych siebie", a także o tych wszystkich, którzy nie znają pokory i patrzą na innych z góry.

 

Papież Franciszek mówił przedstawicielom diecezji Rzymu w czwartek, że w wielu dzielnicach panuje dyskryminacja i rasizm. Przestrzegł przed populizmem i dodał: "Uważajcie, bo ksenofobia to ogólnoświatowe, a przynajmniej europejskie zjawisko kulturowe".

 

Podczas wieczornego spotkania w bazylice świętego Jana na Lateranie Franciszek powiedział: "W wielu dzielnicach Rzymu trwają wojny między ubogimi, panuje dyskryminacja, ksenofobia, a także rasizm".

 

Odnosząc się do porannej audiencji dla grupy 500 Romów, wyznał, że usłyszał od nich "bolesne historie".

 

Ile pracy ma papież? Franciszek zdradził sekret swojej wytrzymałości >>

 

"Rośnie populizm siejąc strach" - dodał.

 

Franciszek zwrócił także uwagę na "antyewangeliczny" jego zdaniem "grzech uładzania wszystkiego", podczas gdy - jak stwierdził - "Ewangelia zasługuje na Nagrodę Nobla za brak równowagi".

 

Przestrzegł, co robi często, przed klerykalizmem i mówił o diecezji - której nazwy nie podał - gdzie wszystko jest doskonale zorganizowane i świetnie . "Jest tam więcej pracowników niż w Watykanie", a "diecezja ta z każdym dniem oddala się coraz bardziej od Jezusa" - dodał.

 

W ocenie papieża temu dążeniu do funkcjonalizmu przyświeca przekonanie, że "Ewangelia to doktryna, a nie przesłanie"; "w imię jej organizuje się synody i kontrsynody".

 

"Któregoś dnia Duch Święty kopniakiem przewróci stół i trzeba będzie zaczynać od nowa" - ostrzegł. Przyznał, że często duchowni są "głusi na wołanie ludzi".

 

Franciszek krytycznie wyraził się o liturgistach, którzy "zamiast wysławiać Boga, gloryfikują samych siebie", a także o tych wszystkich, którzy nie znają pokory i patrzą na innych z góry.

 

Skrytykował również proboszczów troszczących się wyłącznie o małe stado swych parafian zamiast szukać potrzebujących poza swoim kościołem.

 

"Ta obsesja na punkcie nielicznych owieczek prowadzi pasterzy do tego, że zajmują się ich nieustannym czesaniem. A jest czasem tylko dziesięć" - powiedział.