Franciszek w więzieniu dla nieletnich: trzeba szukać dróg przemiany [DOKUMENTACJA]

KAI / ms
data25.01.2019 18:26

(fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI)

"Wszyscy, podejmijcie wysiłek szukania i odnajdywania dróg integracji i transformacji" - zachęcił papież młodych osadzonych, strażników i władze penitencjarne Panamy podczas liturgii pokutnej z młodymi więźniami w Pacora. Tamtejszy ośrodek penitencjarny dla nieletnich jest uważany za wzorcowy. Franciszek do przygotowanego wcześniej tekstu spontanicznie dodał szereg uwag. 

 

Oto przygotowany wcześniej tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

 

"Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi" (Łk 15,2) usłyszeliśmy przed chwilą na początku fragmentu z Ewangelii. Tak szemrali niektórzy faryzeusze i uczeni w Piśmie dość zgorszeni i poirytowani zachowaniem Jezusa.

 

Wyrażając się w ten sposób, starali się Go zdyskredytować i zdezawuować w oczach wszystkich, ale jedynym, co osiągnęli, było wskazanie jednej z Jego najczęstszych i najbardziej charakterystycznych postaw: "Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi".

Jezus nie boi się zbliżyć do tych, którzy z niezliczonych powodów nieśli na swoich barkach ciężar nienawiści społecznej, jak w przypadku celników - pamiętamy, że poborcy podatkowi bogacili się łupiąc swoich rodaków, wywołując bardzo wiele oburzenia - lub ciężar swoich win, błędów lub pomyłek, jak tak zwani grzesznicy. Czyni to, ponieważ wie, że w niebie jest więcej radości z powodu jednego nawróconego grzesznika niż dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia (por. Łk 15,7).

Podczas gdy ci, którzy ograniczali się jedynie do szemrania lub oburzenia, blokując i zamykając wszelką możliwość przemiany, nawrócenia i integracji, Jezus się przybliża, angażuje się (naraża na szwank swoją reputację), i zawsze zachęca do poszukiwania perspektywy, która może odnowić życie i historię. Ścierają się dwa bardzo różne spojrzenia. Jedno jest spojrzeniem jałowym i bezowocnym - szemrania i plotki - oraz drugie, które wzywa do przemiany i nawrócenia: jest to spojrzenie Pana.

 

Spojrzenie szemrania i plotki

 

Wielu nie toleruje i nie lubi tej decyzji Jezusa, a wręcz najpierw półgłosem, a w końcu wołając, okazują swoje niezadowolenie, starając się zdyskredytować Jego zachowanie oraz tych wszystkich, którzy są z Nim. Nie akceptują i odrzucają tę decyzję bycia blisko i oferowania nowych szans. W życiu ludzi łatwiejsze wydaje się nadawanie tytułów i etykietek, które zamrażają i piętnują nie tylko przeszłość, ale także teraźniejszość i przyszłość osób. Etykietki, które w ostatecznym rachunku stwarzają jedynie podziały: z tej strony dobrzy, a z tej źli: z tej sprawiedliwi, a tam grzesznicy.

 

Ta postawa zatruwa wszystko, ponieważ wznosi niewidzialny mur, sugerujący, że poprzez usuwanie na margines, rozdzielanie lub izolowanie magicznie zostaną rozwiązane wszystkie problemy. A kiedy społeczeństwo lub wspólnota na to sobie pozwala i ogranicza się jedynie do plotkowania i szemrania, to wkracza w błędne koło podziałów, ostrych słów i potępień; wkracza w taką społeczną postawę marginalizacji, wykluczenia i starcia, która pozwala nieodpowiedzialnie mówić jak Kajfasz: "będzie korzystniej, jeśli jeden człowiek umrze za lud, niż gdyby miał zginąć cały naród" (J 11,50). Zwykle nić zrywa się w miejscu najcieńszym: osób najsłabszych i najbardziej bezbronnych.

 

Jakże boli, gdy widzimy społeczeństwo koncentrujące swoje energie bardziej na szemraniu i okazywaniu wzburzenia, niż na zmaganiach i walce o stworzenie szans i transformację!

 

Spojrzenie nawrócenia

 

Natomiast cała Ewangelia naznaczona jest tym innym spojrzeniem, które rodzi się nie z czego innego, jak z serca Boga. Pan pragnie świętować, kiedy widzi, jak jego dzieci powracają do domu (por. Łk 15, 11-32). Tak to zaświadczył Jezus, ukazując aż do końca miłosierną miłość Ojca. Miłość, która nie ma czasu na szemranie, ale stara się przełamać krąg zbytecznej i obojętnej, neutralnej i bezstronnej krytyki, biorąc na siebie złożoność życia i każdej sytuacji; miłość, która zapoczątkowuje dynamikę zdolną do zaoferowania dróg i szans integracji i transformacji, uzdrowienia i przebaczenia, dróg zbawienia. Jedząc z celnikami i grzesznikami, Jezus przełamuje logikę, która oddziela, wyklucza, izoluje i fałszywie dzieli między "dobrymi a złymi". I nie czyni tego na mocy dekretu lub dobrych intencji, ani też z woluntaryzmem, czy sentymentalizmem, czyni to poprzez stwarzanie więzi umożliwiających nowe procesy; ryzykując i świętując każdy możliwy krok.

 

Tak również zrywa z kolejnym szemraniem, które nie jest łatwe do wykrycia, a które "przebija marzenia", ponieważ nieustanny podszeptuje: nie dasz rady, nie będziesz mógł. Jest to szemranie wewnętrzne, jakie pojawia się u tych, którzy opłakując swój grzech i świadomi swojego błędu, nie wierzą, że mogą się zmienić. Dzieje się tak, kiedy jesteśmy wewnętrznie przekonani, że ten, który urodził się jako "celnik", musi umrzeć jako "celnik"; a to nieprawda.

 

Przyjaciele: każdy z nas to znacznie więcej niż jego "etykietki". Tak uczy nas Jezus i zachęca do wiary. Jego wzrok prowokuje nas do proszenia i szukania pomocy, by kroczyć drogami poprawy. Czasami zdaje się zwyciężać szemranie, ale nie wierzcie w to, nie słuchajcie tego. Szukajcie i słuchajcie głosów, które pobudzają do patrzenia w przyszłość, a nie tych, które was przygnębiają.

Radość i nadzieja chrześcijanina - nas wszystkich, również papieża - rodzi się z doświadczenia niekiedy tego spojrzenia Boga, które nam mówi: należysz do mojej rodziny i nie mogę cię zostawić na dworze, nie mogę cię stracić w drodze, jestem tu z tobą. Tutaj? Tak, tutaj. Słysząc, jak powiedziałeś Luisie, że w tych chwilach, kiedy wydawało się, że wszystko się skończyło, coś mówiło tobie: nie! Nie wszystko się skończyło, ponieważ masz wielki cel, który pozwala ci zrozumieć, że Ojciec Bóg był i jest z nami wszystkimi i daje nam ludzi, z którymi możemy iść i którzy mogą nam pomagać w osiągnięciu nowych celów.

 

I w ten sposób Jezus przemienia szemranie w święto i mówi nam: "Cieszcie się ze mną" (Łk 15,6).

 

Bracia: jesteście częścią rodziny, macie wiele do przekazania. Pomóżcie nam dowiedzieć się, jaki jest najlepszy sposób, aby towarzyszyć procesowi transformacji, którego wszyscy potrzebujemy jako rodzina.

 

Społeczeństwo zaczyna chorować, gdy nie jest w stanie świętować z powodu przemiany swoich dzieci. Wspólnota zaczyna chorować, gdy żyje w przytłaczającym, potępiającym i nieczułym szemraniu. Społeczeństwo jest płodne, gdy potrafi wytworzyć dynamizmy mogące włączać i integrować, zająć się i walczyć, by stworzyć szanse i alternatywy, które przyniosą nowe możliwości dla jego dzieci, gdy podejmowane są starania, by tworzyć przyszłość ze wspólnotą, edukacją i pracą. I chociaż może doświadczyć niemocy, że nie wie, jak to uczynić, nie poddaje się i próbuje ponownie. Wszyscy musimy pomagać sobie nawzajem, aby we wspólnocie nauczyć się odnajdywać te drogi. Jest to przymierze, jakie powinniśmy mieć odwagę zawrzeć: wy młodzi, odpowiedzialni za nadzór i władze ośrodka oraz ministerstwa, wasze rodziny, jak również pracownicy duszpasterscy. Wszyscy, podejmijcie wysiłek szukania i odnajdywania dróg integracji i transformacji. Pan to błogosławi, wspiera i temu towarzyszy.

 

Wkrótce będziemy kontynuować nabożeństwo pokutne, w którym wszyscy możemy doświadczyć spojrzenia Pana, który nie widzi etykietek ani potępienia, ale widzi swoje dzieci. Spojrzenia Boga, który odpiera oskarżenia i daje nam siłę do tworzenia tych przymierzy niezbędnych, by pomóc nam wszystkim w odparciu tych szemrań, przymierzy braterskich, które pozwalają naszemu życiu być zawsze zaproszeniem do radości i do zbawienia.