Papież uda się tam po raz pierwszy w historii. Nie będzie to "normalna" pielgrzymka

KAI / kk
data03.02.2019 08:00

(fot. shutterstock.com)

"Uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju" - pod takim hasłem w dniach 3-5 lutego br. Franciszek odwiedzi Zjednoczone Emiraty Arabskie. Głównym celem tej wizyty jest jego udział w spotkaniu międzyreligijnym, którego tematem jest: "Braterstwo ludzkie".

 
Będzie to pierwszy pobyt głowy Kościoła katolickiego w tym kraju i w ogóle na Półwyspie Arabskim. Po raz pierwszy też papież odprawi katolicką Mszę św. dla 135 tys. osób. Już tylko to wystarczy, by tę 27. podróż zagraniczną Ojca Świętego określić jako "historyczną".
 

Program

 

Papież przybędzie 3 lutego na zaproszenie księcia Muhhamada bin Zayid Al-Nahyana i Kościoła katolickiego w ZEA. Głównym celem wizyty jest jego udział w spotkaniu międzyreligijnym pod hasłem: "Braterstwo ludzkie", które odbędzie się 4 lutego w Founder’s Memorial - supernowoczesnym centrum w Abu Zabi, wzniesionym ku czci założyciela państwa.

 

Wcześniej Franciszek spotka się z członkami Muzułmańskiej Rady Starszych - Muslim Council of Elders. To założone w 2014 stowarzyszenie ma siedzibę w stolicy kraju - Abu Zabi, a jego celem jest przełamanie podziałów i waśni w łonie islamu, a także obrona tej religii przed ekstremistami, krzewienie przesłania ludzkich wartości i tolerancji. Na czele Rady stoi wielki szejk Ahmad al-Tayyeb z kairskiego Uniwersytetu al-Azhar - zresztą "stary znajomy" obecnego papieża.

 

Na miejsce spotkania, które - jak się podkreśla - będzie miało charakter prywatny, wybrano meczet szejka Zayida, największą świątynię islamską w Emiratach. Swą wspaniałą architekturą i rozmiarami może on konkurować z bazyliką św. Piotra. Sama tylko działka, którą zajmuje, jest o jedną czwartą większa niż powierzchnia Watykanu. Franciszek nie po raz pierwszy odwiedzi meczet. Przypominają o tym pełne symboliki wizyty w Błękitnym Meczecie w Stambule (2014) i w Bangi - stolicy Republiki Środkowoafrykanskiej (2015). Podczas spotkania ze zwierzchnikami wspólnot religijnych i wyznaniowych Azerbejdżanu w meczecie im. Hejdara Alijewa w Baku Franciszek apelował w 2016 roku do muzułmanów, żydów i chrześcijan różnych wyznań o wspólne angażowanie się w sprawę pokoju. Choć przemówienia, wygłoszone wówczas przez papieża i wielkiego muftiego Kaukazu, szejka Abdulszukiura Pasza-zadeha, nie znalazły większego echa, to jednak ustawiły wysoko poprzeczkę przed spotkaniem w Abu Zabi.

 

Na papieską Mszę św. 5 lutego gospodarze oddali do dyspozycji stołeczny stadion sportowy im. Zayeda. Ogromna arena była w 2019 roku miejscem mistrzostw Azji w piłce nożnej. W tych dniach organizatorzy poinformowali, że dla uczestników Mszy św. z papieżem zwiększono liczbę miejsc na stadionie ze 120 tys. do 135 tys. Nie ma obaw, że część miejsc pozostanie pusta, szacuje się bowiem, że weźmie w niej udział duża część spośród miliona cudzoziemców, pracujących w ZEA. Ponadto władze ustanowiły dla chrześcijan 5 lutego dniem wolnym od pracy. Spodziewane są też liczne grupy wiernych z sąsiedniego Omanu i ogarniętego wojną domową Jemenu.

 

Msza św. na stadionie w Abu Zabi będzie też przesłaniem dla sąsiedniej Arabii Saudyjskiej, w której chrześcijanie tylko za zamkniętymi drzwiami mogą czytać Biblię i sprawować Eucharystię. Pod tym względem Emiraty prezentują się bardzo liberalnie: w 1965 roku w Abu Zabi poświęcono kościół katolicki św. Józefa, od 2007 roku kraj utrzymuje stosunki dyplomatyczne z Watykanem, a w 2010 Emiraty mianowały swoją pierwszą ambasadorkę przy Stolicy Apostolskiej.

 

Mimo wszystko nie będzie to "normalna" podróż papieża: wprawdzie Franciszek zostanie przyjęty w pałacu prezydenckim przez de facto szefa rządu, następcę tronu księcia Muhammada bin Zayida, ale ani nie będzie przemawiał do przedstawicieli świata polityki i życia społecznego, ani nie są planowane spotkania na uniwersytecie czy z młodzieżą. Nie ma też, przynajmniej w oficjalnym programie, tak ważnych dla papieża spotkań np. z ubogimi, chorymi czy z duchowieństwem.

 

Mottem 27. podróży zagranicznej Franciszka są słowa: "Uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju", zaczerpnięte z modlitwy św. Franciszka z Asyżu, którego imię przyjął obecny papież. Motto "wyraża modlitwę" o to, by jego wizyta w Zjednoczonych Emiratach Arabskich "szerzyła pokój Boży w sercach wszystkich ludzi dobrej woli".

 

Logo podróży przedstawia gołębicę niosącą gałązkę oliwną. Ptak jest biały, obramowany na żółto (barwy flagi watykańskiej). Wpisane są w niego barwy flagi Zjednoczonych Emiratów Arabskich, symbolizując wizytę papieża w tym kraju jako zwiastuna pokoju.

 

Wizytę papieża w Abu Zabi można porównać do podróży św. Franciszka z Asyżu do Damietty w Egipcie przed 800 laty, w 1219 roku. Doszło do niej w tym samym miesiącu - przypomina bp Paul Hinder, wikariusz apostolski Arabii Południowej.

 

Czym są ZEA?

 

Liczący 9,5 mln mieszkańców kraj składa się z siedmiu emiratów, spośród których największy wpływ mają Abu Zabi i Dubaj. Mają one reprezentację w Federalnej Radzie Najwyższej, najwyższej władzy konstytucyjnej, wykonawczej i ustawodawczej. Kraj nie jest demokracją a decyzje polityczne spoczywają w rękach dynastycznych władców. Wolność religii, prasy, zgromadzeń, stowarzyszeń i wypowiedzi jest znacznie ograniczona.

 

W przeciwieństwie do Bahrajnu w Zatoce Perskiej fala Arabskiej Wiosny w 2011 roku prawie nie wpłynęła na ZEA. Godne uwagi jest to, że rdzenne społeczeństwo kraju opiera się bardziej na lojalności plemiennej niż na normach demokratycznych, ale ufa rządowi, a jego hojna dystrybucja zysków ze sprzedaży ropy naftowej odgrywa w tym oczywiście znaczącą rolę. ZEA są czwartym najbogatszym państwem z najwyższym dochodem na mieszkańca na świecie i posiadają szóste co do wielkości na świecie zasoby ropy naftowej. Z tego też powodu napływa tu wielu imigrantów a pełnoprawnymi obywatele1ami kraju jest jedynie 15 proc. jego mieszkańców, czyli zaledwie milion osób.

 

Kościół cudzoziemców dla cudzoziemców

 

Chrześcijanie to niemal w stu procentach cudzoziemcy, przede wszystkim pracujący tam zarobkowo. Pochodzą z Filipin, Indii, Bangladeszu i innych krajów azjatyckich, ale także z Libanu, Jordanii, Egiptu oraz z Europy. "Jesteśmy Kościołem cudzoziemców dla cudzoziemców" - mówi bp Paul Hinder.

 

Do Kościoła katolickiego należy ok. 800 tys. wiernych, pochodzących - według danych kościelnych - z ok. 150 państw. Jest też wiele wspólnot protestanckich, prawosławnych i Ormian. W kraju jest stosunkowo dużo kościołów, z których pierwszy zbudowano w 1965 roku, ale dopiero w styczniu 2018 poświęcona została duża katedra prawosławna. Kościoły w Emiratach prowadzą też szkoły, ale w szkołach nie wolno prowadzić nauki religii chrześcijańskich.

 

Dotychczas katolicy mieli do dyspozycji trzy kościoły, ale 30 grudnia ub.r. położono kamień węgielny pod czwartą świątynię. Stanie ona w mieście Ruwais w północno-zachodnieji części kraju i będzie przeznaczona dla robotników pracujących przy urządzeniach naftowych.

 

Dniem świątecznym jest w ZEA piątek, dlatego Msze św., na które uczęszcza wielu wiernych, odprawia się nie tylko w niedziele, ale także w czwartki wieczorem i piątki. Są one sprawowane w różnych językach, m.in. angielskim, włoskim, niemieckim, ale także arabskim, malajalam, tamilskim czy tagalskim. W samym Abu Zabi na niedzielną Eucharystię w miejscowej katedrze uczęszcza regularnie ok. 10 tys. wiernych, a w święta od 20 do 30 tys. Ale mieszanka narodowości, kultur, języków, będących wielkim bogactwem tamtejszego Kościoła, stanowi zarazem spore wyzwanie: jak pogodzić czasami sprzeczne albo przynajmniej odległe od siebie, wrażliwości ludzkie i religijne.

 

Chrześcijanie mogą bez przeszkód wyznawać swoją religię na terenach kościelnych, gdyby jednak chcieli to czynić w innych miejscach, potrzebne są specjalne zezwolenia. Symbole chrześcijańskie, np. krzyż, w miejscach publicznych stanowią tabu. Nie wolno prowadzić działalności misyjnej wśród muzułmanów, ale co pewien czas są przyjmowani do Kościoła dawni hinduiści lub dotychczas nieochrzczeni Europejczycy. Apostazja karana jest śmiercią.

 

W wywiadzie dla niemieckiego magazynu "Alle Welt" bp Hinder podkreślił, że islam jest "wielowątkową rzeczywistością". "Istnieją kraje muzułmańskie, w których apostazja, czyli odstępstwo od islamu, jest nadal karane śmiercią i rodzajem rodzinnego prawa linczu, całkowitego ostracyzmu w rodzinie i wśród krewnych wobec osoby, która odeszła od tej religii. Sytuacja jest bardzo delikatna, dlatego w naszej diecezji z zasady odrzucamy wszelkie prośby muzułmanów o chrzest, gdyż byłby to koniec naszej działalności. Jeśli ktoś naprawdę przychodzi do nas z prośbą o chrzest, mówimy mu, aby jechał do kraju, gdzie panuje prawdziwa wolność religijna w sensie zachodnim" - zaznaczył wikariusz apostolski.

 

Problemy

 

"Trudno jest mówić o dialogu w społeczeństwie, w którym my, wszyscy obcokrajowcy, jesteśmy traktowani jak obywatele drugiej kategorii, a chrześcijanie muszą zaakceptować istniejącą tu asymetrię w stosunku do naszego muzułmańskiego partnera" - tak sytuację miejscowych chrześcijan ocenia bp Hinder. Położenie chrześcijan w tym kraju nie jest łatwe. Ich praca jest niepewna, są ubodzy, żyją w wielotysięcznych obozach pracy, doświadczają wielu trudności wynikających z faktu, że nie są pełnoprawnymi obywatelami. A jednak, jak wyznaje biskup, ich wiara jest dla niego samego zaskoczeniem i źródłem otuchy. "Niekiedy mówię im: ja jestem waszym pasterzem, ale również wy, dając swój przykład, jesteście pasterzami dla mnie" - wskazuje 76-letni kapucyński misjonarz ze Szwajcarii.

 

Wśród problemów, z którymi boryka się tamtejszy Kościół, wymienia: handel kobietami, trudności z przedłużaniem wiz pobytowych i z objęciem opieką duszpasterską wiernych rozproszonych na wielkich obszarach. Brakuje także kapłanów, a nowi, którzy chcieliby tam pracować, napotykają na problemy z otrzymaniem potrzebnych pozwoleń.

 

Wikariusz apostolski Arabii Południowej zauważa też, że wielu ludzi odeszło od wiary z powodu negatywnych doświadczeń, przemocy, molestowania, uzależnienia od narkotyków. "Tutaj, na ziemi misyjnej, odkrywają oni na nowo obecność Kościoła, zachętę do pojednania, do wejścia w relacje z innymi" - mówi bp Hinder.

 

Przeciw religijnemu ekstremizmowi

 

Mimo wielu ograniczeń miejscowi zwierzchnicy Kościołów chrześcijańskich przy różnych okazjach chwalą bardzo otwartą - w porównaniu z innymi państwami tego regionu - atmosferę w kraju, choćby ze względu na obowiązującą ustawę, przewidującą kary za rozpalanie nienawiści rasowej i ekstremizmu. Według obserwatorów jest to novum na Półwyspie Arabskim.

 

Przykładem otwartości i życzliwości jest fakt, że w zeszłym roku następca tronu emiratu Abu Zabi szejk Muhammad ibn Zajid złożył życzenia bożonarodzeniowe chrześcijanom. "Ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, kraju założonego w duchu tolerancji, miłości i współistnienia, gratulujemy chrześcijanom na całym świecie i życzymy im pokoju i szczęścia, gdy obchodzą Boże Narodzenie" - napisał na Twitterze 24 grudnia. Z kolei rok 2019 w ZEA obchodzony będzie jako Rok Tolerancji. Minister tolerancji zapowiedział, że obchody skupione będą na wspieraniu pokojowego współistnienia i otwartego, pełnego szacunku dialogu między różnymi społecznościami zamieszkującymi ten kraj.

 

Oczekiwania

 

Bp Hinder zwraca uwagę, że Franciszek przybędzie "do serca islamu" - miejsca, w którym odczuwa się dużą otwartość i entuzjazm wśród mieszkańców, którzy są dumni z tego, że papież swoją wizytą uczci ZEA, a zwłaszcza Abu Zabi. "Z tego też powodu wzbudza ona wielki entuzjazm, także wśród muzułmanów" - podkreślił wikariusz i dodał, że chrześcijanie są oczywiście nastawieni jeszcze bardziej entuzjastycznie. "Czekali na nią od dawna i zawsze pytali: «Kiedy przyjedzie papież?» Nie było to oczywiście takie łatwe. Teraz marzenie się spełnia" - oświadczył 76-letni biskup-kapucyn.

 

Jego zdaniem wizytę w meczecie i międzyreligijny wymiar podróży można powiązać z tym, co wydarzyło się 800 lat temu. "W tym samym czasie św. Franciszek z Asyżu odwiedził sułtana egipskiego. Ponad frontami doszło do przyjacielskiego spotkania. Myślę, że papież również uczyni znak, że musimy budować mosty, nawet jeśli nie wierzymy tak samo i w to samo" - powiedział biskup. Według niego spotkania z papieżem są bardzo ważne dla muzułmanów, gdyż niezwykle pozytywnie reagują oni na takie znaczące wydarzenia.

 

Bp Hinder w liście pasterskim przed papieską wizytą określił ją jako "wydarzenie prawdziwie historyczne". Wyraził też nadzieję, że "będzie ona stanowić ważny krok w dialogu między muzułmanami a chrześcijanami oraz wkład na rzecz wzajemnego porozumienia na pokojowej drodze Bliskiego Wschodu". Pierwsza podróż papieża na Półwysep Arabski to "historyczny moment dla dialogu między muzułmanami i chrześcijanami" - zaznaczył wikariusz apostolski.

 

Z kolei w ogłoszonym przed wizytą przesłaniu Franciszek zapewnił, że jest szczęśliwy, że będzie mógł odwiedzić ten kraj, który "stara się być wzorem współistnienia, ludzkiego braterstwa i spotkania różnych cywilizacji i kultur, gdzie wiele osób znajduje bezpieczne miejsce do pracy i swobodnego życia w poszanowaniu różnorodności". Przywołał słowa założyciela ZEA - szejka Zajeda ibn Sultana an-Nahajana: "Prawdziwe bogactwo nie znajduje się wyłącznie w zasobach materialnych; prawdziwe bogactwo narodu to ludzie, którzy budują jego przyszłość". Franciszek wyraził przekonanie, że spotkanie międzyreligijne, w którym weźmie udział, ma na celu potwierdzenie, że "wiara w Boga łączy, a nie dzieli, zbliża nawet przy różnicach, oddala wrogość i niechęć". Zapewnił, że czuje się "szczęśliwy z powodu szansy, jaką daje mi Bóg, by zapisać na waszej drogiej ziemi nową stronicę w historii stosunków między religiami, potwierdzając, że jesteśmy braćmi, choć jesteśmy różni".