"Jestem najlepszym przykładem, że to najskuteczniejsza modlitwa dla prostych ludzi - takich jak ja!"

dodał(a):  marta
data17.08.2018 06:59

(fot. Joe Gardner / unsplash.com / radiomariatv)

Pewnego dnia otrzymałam od przyjaciółki książeczkę "Jesteś w dobrych rękach. Poznaj prawdziwą moc modlitwy Jezu, Ty się tym zajmij ks. Dolindo". Przeglądnęłam i odłożyłam na półkę.

 

Życie toczyło się jak zwykle. Raz spokojne, radosne, a raz gorsze dni. Te gorsze były coraz częściej. Zaczęło po prostu brakować pieniędzy na podstawowe opłaty, a jeść coś też trzeba było.

 

Mimo, że kupowaliśmy najpotrzebniejsze i najtańsze produkty, to zasoby gotówki topniały w zastraszającym tempie. Mąż nie pracował, ja prowadziłam i nadal prowadzę własną działalność i wpływów przez jakiś czas nie było. Rosły zobowiązania, opłaty, kredyt zaciągnięty na mieszkanie, który trzeba spłacać, bo mieszkać jeszcze nie będzie gdzie.

 

Strach mnie ogarnął, płakałam, spać nie mogłam, gdyż myśli kłębiły się wokół problemów finansowych. Modliłam się do Ducha św. o rozeznanie i pomoc.

 

Wtedy to Duch święty "zaprowadził mnie" do półki z książkami w domu. Oczywiście wzięłam książkę "Jesteś w dobrych rękach" i przeczytałam o sile tej modlitwy. Włączyłam internet i zaczęłam zgłębiać wiedzę w tym temacie. Codziennie przed snem zaczęłam odmawiać modlitwę wraz z siostrą zakonną, która prowadzi tę modlitwę w internecie.

 

Ks. Dolindo o tym, jak poprawnie wykonać znak krzyża >>

 

Po kilku razach nauczyłam sie na pamięć i codziennie modlitwą tą prosiłam Jezusa, ażeby zajął się moimi sprawami finansowymi. Na początku było trudno całkowicie przestać o tym mysleć i "kombinować" po swojemu w tym temacie, ale wyjścia nie miałam i ja jako człowiek marny nie byłam sama w stanie wyprowadzić sytuacji na prostą.

 

Jak przychodziły myśli o całej beznadziejnej sytuacji prosiłam Jezusa, żeby się tym zajął, bo wie najlepiej, jak to przezwyciężyć, poprowadzić... Po krótkim czasie, bo około 2 miesiącach mojego zawierzenia, sprawy zaczynały iść w dobrym kierunku. Sytuacje dla mnie beznadziejne zaczęły nabierać pozytywnego tempa i kończyć się sukcesem, co przekładało się na wypłaty.

 

Po kilka razy czytałam pozytywne decyzje, bo po prostu nie mogłam uwierzyć. 

 

Obecnie jestem bez długów, a na koncie są pieniądze na życie. Mąż ma pracę, ja mam sukcesywne wpływy za swoją działalność. Zastanawiałam się nieraz ze łzami w oczach, jak to możliwe, że Jezus właśnie mnie w tak przyziemnej sprawie uczynił cud.

 

Jestem przeciętnym człowiekiem, grzesznikiem, ale katolikiem świadczącym zawsze o Bogu. Dziękuję Jemu codziennie za to, że jest w moim życiu, że zajął się moją sprawą, która mogła doprowadzić do rozpaczy i mnie i moją rodzinę.

 

Modlę się codziennie, ale teraz modlitwą dziękczynną. Pieniędzmi wspomagam potrzebujących. Przekonałam się "na własnej skórze" o natychmiastowej i niesłychanej sile tej modlitwy. Podchodziłam mimo problemów z ufnością do niej, bo nie miałam przecież innego wyjścia. Na początku ciężko mi było problem całkowicie wyrzucić z głowy, choć chciałam bardzo, żeby Jezus działał, ale z czasem dałam radę. Z perspektywy czasu mogę tylko powiedzieć, że jestem żywym przykładem na to, że nowenna "Jezu Ty się tym zajmij" jest najskuteczniejszą modlitwą dla "zwykłych" ludzi takich jak ja.

 

Chwała Panu!