"Najgorszy w tym wszystkim był też strach i poczucie winy". Ta modlitwa uratowała mnie przed zdradą

świadectwo anonimowe
data25.12.2018 08:00

(fot. shutterstock.com)

Dlaczego ludzie zdradzają? Co doprowadza do tego, że zdradzasz, zadajesz ból najbliżej osobie w Twoim życiu, żonie, mężowi, partnerowi? Jaki ciąg zdarzeń musi się zadziać?

 

Z badań wynika, że zdradza lub romansuje ok. 52 proc. mężczyzn i 33 proc. Kobiet. Dużo? Mało? Osobiście przeraziłam się tymi danymi. Wskaźnik rozwodów (czyli ich proporcja w stosunku do nowo zawartych małżeństw) wyniósł w 2014 roku 36,4 proc.

 

Z raportu wynika również, że znacznie częściej rozwodem kończą się małżeństwa w miastach niż na wsiach - odpowiednio 44% i 22,7%. Zdrada jednego z partnerów jest na drugim miejscu przyczyn rozwodów. Czy da się to powstrzymać? Czy wśród moich znajomych za chwilę co czwarty będzie rozwiedziony?

 

Proces postępuje - już go obserwuje. Niestety. Zdrada tak jak pomysł na biznes zaczyna się od… myśli. Jaka byłam zaskoczona, gdy jako świeża mężatka, 5 miesięcy po ślubie, przyszła do mnie myśl, że mogłabym być w kontakcie fizycznym z kimś innym niż mój mąż. Pragnęłam jak nic na świecie tego ślubu, kocham z całego serca mego męża - a tu proszę, mój mózg płata mi figle i podsuwa mi takie rzeczy.

 

Zbagatelizowałam to - otrzepywałam się z tych myśli co jakiś czas, ale one były natrętne - wracały. Na początku trochę się z nich śmiałam. Były tylko przecież w mojej głowie - nikt o nich nie wiedział. Problem pojawił się gdy miałam spotkać się z osobą, o której myślałam. Był to mój klient. Nie chciałam nic po sobie poznać, ale z perspektywy czasu, wiem, że na spotkaniu momentami zachowywałam się jak idiotka. To straszne co możemy sobie wmówić - sobie same do swojej głowy.

 

Załatwiłam, co potrzebowałam i szybko skończyłam spotkanie. Cały czas słuchałam kanału na youtube ojca Szustaka. W jednym z filmów poruszał temat zdrady małżeńskiej. Powiedział, że zdrada zaczyna się od myśli. Pomyślałam sobie, ojoj to chyba muszę się z czegoś wyspowiadać, ale jakoś szybko przeszłam do czynności codziennych i myśl uleciała. Za to inne myśli wracały coraz częściej i nie dawały mi spokoju.

 

Najgorszy w tym wszystkim był też strach i poczucie winy. Byle jaka różnica zdań z moim mężem powodowała, że moja głowa znów zaczęła świrować. Bałam się, że może on się domyśla, co ja myślę, że zaraz się dowie i mój dom, który razem zbudowaliśmy, rozsypie się jak domek z kart.

 

Dręczyłam się sama coraz bardziej - zaczęłam źle sypiać. Budziłam się z myślami i kładłam z nimi. To było naprawdę męczące. Zaczynał się adwent - poszłam do kościoła na mszę.

 

Miałam jakąś miesięczną przerwę w chodzeniu do Komunii. Jakoś dziwnym trafem ten czas pokrywał się z moimi niechcianymi myślami. Postanowiłam, że pójdę do spowiedzi. Powiem wszystko, i poproszę Boga, żeby to zabrał ode mnie. I tak się stało.

 

Trafiłam na naprawdę dobrego spowiednika. Poradził mi, że jak tylko będą mnie nachodzić takie myśli to, żebym szybko przerwała je jakąś krótką modlitwą np. "Jezu, ty się tym zajmij". Nie musiałam nic przerywać, bo uwolniłam się od nich.

 

Moja głowa automatycznie, jak tylko odeszłam od konfesjonału, stała się wolna. Widziałam to. Wiedziałam, że myśli już nie wrócą. Stałam się wolna!

 

Rozwiązanie mojego problemu okazało się prostsze niż myślałam! Było na wyciągnięcie ręki. Jeżeli bym to od razu zrobiła, nie musiałabym aż tyle się z tym męczyć. Bóg działa w różnych obszarach - wystarczy go wpuścić do swojego życia - a sam Cię uleczy.

 

Szkoda, że nie byłam taka mądra dwa lata temu, jak biernie patrzyłam, gdy moja siostra się rozwodziła… Dzisiaj wiedziałabym, co jej powiedzieć. Według badań pierwszy kryzys w małżeństwie pojawia się po 5 latach. Obserwuje to w moim środowisku. Koleżanki poznają nowych kolegów w pracy. Koledzy - koleżanki. Wystarczy, że swoją myśl pociągniesz dalej, będziesz ją podsycać, prowokować, a katastrofa gotowa. Sami sobie ją gotujemy.

 

Życie to sztuka wyboru, pamiętaj, że to ty zawsze stawiasz granicę. I może dziś tak jak ja kiedyś męczysz się ze swoimi myślami. Zadręczasz się - nie warto. Pomoc jest w zasięgu ręki - wystarczy z niej skorzystać. Bóg może uleczyć wszystko.