5 najważniejszych zadań, jakie stoją przed Kościołem w Polsce

Ludwik Wiśniewski OP
data23.04.2018 18:07

(fot. BP KEP)

Jaka będzie przyszłość Kościoła w Polsce? Co powinien zrobić, żeby odnaleźć się w dzisiejszym świecie? Ceniony duszpasterz opisuje najważniejsze zadania przed jakimi staną katolicy w Polsce. 

 

Zadanie 1. Tak historia Kościoła się kształtowała, że nastąpił bardzo silny podział na Kościół duchownych i Kościół wiernych. Ten podział w naszym kraju urósł do kosmicznych rozmiarów. To jest do pewnego stopnia pozostałość po czasach komu­nistycznych, kiedy nie było organizacji katolickich, żadnego oficjalnego przedstawicielstwa ludzi świeckich, a cały ciężar odpowiedzialności za Kościół wziął na siebie Prymas Stefan Wyszyński.

 

Nie mam recepty na to, jak zasypywać rowy między Ko­ściołem duchownych i wiernych, ale jest to pilne zadanie. Nie wystarczą tutaj tylko deklaracje. Jeśli nasz polski Kościół w dalszym ciągu pozostanie tak bardzo sklerykalizowany i scentralizowany, to bardzo szybko będzie topniał.

 

 

Zadanie 2. Konieczne jest stworzenie systemu, i to w miarę możliwości trwałego, komunikacji i wymiany myśli. Chodzi zarówno o komunikację wewnątrzkościelną, jak też komunikację mię­dzy Kościołem a tzw. światem. To miałoby ogromne znacze­nie także dla społeczeństwa świeckiego. Dramatem naszego kraju, przynajmniej w tej chwili, jest brak komunikacji mię­dzy różnymi społecznymi grupami, a także między partiami politycznymi.

 

Powstało coś w rodzaju "antykomunikacji". Stworzenie płaszczyzny, na której skłócone grupy i obozy kościelne będą siebie słuchać, będą sobie nawzajem komu­nikować swoje przemyślenia i stanowisko, nie jest trudne. Klucz ma w rękach Episkopat i oby ten "klucz" był jak naj­szybciej użyty. Trudniejsze będzie stworzenie systemu komunikacji między partiami politycznymi: grupami skłóconymi a różnią­cymi się ideowo.

 

 

Zadanie 3. Uznanie autonomii sumienia każdego człowieka. Wypełnie­nie tego postulatu wydaje mi się zupełnie istotne dla przy­szłości Kościoła. Rzucam hasło, które wymagałoby głębszego uzasadnienia. Jeśli wystarczy mi odwagi, to w niedługim cza­sie opublikuję swoje przemyślenia w tej kwestii. Tutaj jedynie powiem, że nie głoszę relatywizmu, ani aksjologicznego, ani moralnego.

 

Niektórzy tym straszakiem relatywizmu posługują się bar­dzo często. Jeśli ktoś uważa, że nie ma obiektywnej prawdy i obiektywnego dobra, że każdy ma swoją prawdę i swoje do­bro, że wszystkie sądy o dobru i prawdzie są równoprawne -to jest to relatywizm. Natomiast jeżeli uważa się, że nasze poznanie jest ułomne i nosi na sobie piętno poznającego i czasu, kiedy poznaje się - to nie jest to relatywizm. Kiedy uznaje się autonomię ludzkiego, indywidualnego sumienia, ale za normę moralności nie uważa się "ludzkie widzimisię", ale ludzką naturę - to nie jest to relatywizm.

 

Istnieje ciągle strach, że coś rozmienimy, że coś pogubimy, że pobłądzimy, a w związku z tym przez całe już wieki buduje się płoty i pil­nie strzeże, aby ktoś poza ten płot nie wyskoczył. Myślę, że przyszedł czas pozbycia się tych płotów i przyszedł czas traktowania ludzi w Kościele jak ludzi dorosłych. Nawet wtedy, kiedy, jak się wydaje, nie mają racji. W Kościele powinniśmy czuć się i zachowywać jak w domu. Jeśli nawet pobłądzę, to moi bliscy pomogą mi wyjść z trudnej sytuacji. Strach jest bardzo złym doradcą...

 

 

Zadanie 4. Uważam, że jednym z dwóch zasadniczych zadań, które stoją przed chrześcijaństwem, od realizacji których bardzo wiele zależy, jest rozpoczęcie i kontynuowanie rzeczywistego dia­logu z innymi religiami. Nie sądzę - bo czasem się tak mówi -że chodzi o to, ażeby w punkcie wyjścia uznać inne religie za równoprawne. Mamy prawo uznawać, że Chrystus jest jedynym mostem do zbawienia i do Pana Boga. Kiedy jed­nak przychodzę jak sędzia, który już dawno osądził poglądy swego rozmówcy i który tak naprawdę lepiej wie, w co wierzy mój partner, niż on sam, to nie ma żadnego dialogu.

 

To, czego robić nie powinniśmy, to już na wstępie zaprzeczać walorom innych religii. Podejmujemy dialog, ja przedstawiam swoją wiarę i swoje poglądy, a mój rozmówca słucha. Następnie on przedstawia swoje przekonania, a ja słucham. W dialogu za­sadniczym i pierwszym momentem jest słuchanie. Momen­tem drugim jest próba zrozumienia rozmówcy. I wreszcie trzecim - poszukiwanie tego, co nas łączy, a nie tego, co nas dzieli. Być może jesteśmy bliżej różnych niechrześcijańskich religii, niż przypuszczamy.

 

Prowadząc dialog, niczego nie należy ukrywać. Wierzymy, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem świata, wierzymy, że Kościół kontynuuje dzieło Chrystusa. Nie ukrywamy na­szej wiary i naszych przekonań. Tego samego oczekujemy od rozmówców. Kiedy chcę prowadzić dialog, przychodzę do drugiego jakby z dwiema kartkami, jedna jest zapisana, druga jest pusta - ta zapisana to są moje przekonania i moja wiara. Na tej drugiej zapiszę twoje przekonania i to, w co i jak wierzysz. Kiedy obie kartki - już na wstępie - są zapi­sane, nie ma dialogu.

 

 

Zadanie 5. Być może ten problem, który sygnalizuję na samym końcu, jest najpilniejszym i w tej chwili najważniejszym proble­mem naszego polskiego Kościoła: znalezienie odpowiedniego klucza do właściwego przeprowadzenia katechizacji dzieci i młodzieży, a także reewangelizacji dorosłych. Katecheza w szkole, zwłaszcza w starszych klasach, to jest prawdziwy dramat! Za kilka lat może być tak: będzie w szkole katecheza, będą katecheci, ale nie będzie katechizowanych.

 

Fragment pochodzi z książki "Nigdy nie układaj się ze złem" Ludwika Wiśniewskiego OP