Biblia o wegetarianizmie mówi jasno. Dla wielu może to być zaskakujące odkrycie

Andrew Linzey
data11.01.2019 07:00

(fot. shutterstock.com)

"Dość sensowne wydaje się postawienie pytania: czy wegetarianie i mięsożercy nie mogą odwoływać się do Biblii w poszukiwaniu usprawiedliwienia - obie grupy z równym powodzeniem"?

 

Spośród wszystkich wyzwań wywodzących się z teologii zwierząt, wegetarianizm może chyba poszczycić się najsil­niejszym poparciem w Biblii. Już samo przyjęcie minimalistycznej zasady unikania (gdy tylko jest to możliwe) krzyw­dzenia istot zdolnych do odczuwania sprawia, że zabija­nie dla przyjemności jedzenia jest nie do zaakceptowania.

 

W niniejszym rozdziale przedstawiam w zarysie stanowisko wywodzące się z Księgi Rodzaju i Księgi Izajasza, uwzględ­niając jednocześnie fakt, że Jezus nie jest w kanonicznych Ewangeliach przedstawiany jako wegetarianin.

 

Szymon Hołownia o koszmarze hodowli przemysłowej zwierząt >>

 

Nawet jeśli przyjmiemy, że Rdz 9 zezwala na jedzenie mięsa poprzez szczególne ustępstwo dla ludzkiej grzesznej natury, nie jest to ostateczną odpowiedzią na pytanie, czy mięsożerność można usprawiedliwić w formie zasadniczej.

 

I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie na­sienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzę­cia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszyst­kiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona» (Rdz 1,29-30).

 

Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko» (Rdz 9,1-4).

 

Na pierwszy rzut oka powyższe cytaty mogą być przykładem trudności związanych z odnoszeniem się do Pisma Święte­go we współczesnych debatach nad prawami zwierząt. Nie sposób nie zauważyć zawartej w nich sprzeczności. Rdz 1 w jasny sposób przedstawia wegetarianizm jako przykazanie Boże.

 

"Gorliwość o dom twój pożera mnie". Taki napis powinien wisieć nad osiedlowymi śmietnikami >>

 

W istocie, "wszystko", co ma w sobie pierwiastek ży­cia, otrzymuje jako pokarm "trawę zieloną". Rdz 9 odwraca jednak dość stanowczo to przykazanie. Tak jak rośliny zielo­ne, daję wam wszystko. Wobec tego dość sensowne wydaje się postawienie pytania: czy wegetarianie i mięsożercy nie mogą odwoływać się do Biblii w poszukiwaniu usprawiedli­wienia - obie grupy z równym powodzeniem?

 

Aby znaleźć wyjście z owej skomplikowanej sytuacji, po­winniśmy najpierw zrozumieć, że społeczeństwo, którego przedstawicielem był autor 1. rozdziału Księgi Rodzaju, nie było społeczeństwem wegetarian. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że pierwszy i drugi rozdział Księgi Rodzaju są efektami o wiele późniejszych refleksji ze strony autorów Pisma. Jak to zatem możliwe, że ludzie, którzy nie byli wege­tarianami, wyobrażali sobie początek czasu, gdy wszystko, co żyje, miało wegetariańską (lub roślinożerną) dietę z Bo­żego nakazu?

 

Aby w pełni pojąć ową perspektywę, musimy przypomnieć sobie główne elementy pierwszej opowieści o stwarzaniu świata. Bóg tworzy świat pełen różnorodności i płodności. Każda istota żyjąca obdarzona jest życiem i swoim miejscem (zob. Rdz 1,9-10.24-25). Zostaje im dana ziemia i błogosła­wieństwo, by się mnożyły (zob Rdz 1,22).

 

O istotach żyją­cych mówi się, że są dobre (zob. Rdz 1,25). Ludzie stworzeni są na obraz Boga (zob. Rdz 1,27), obdarzeni przywilejem panowania (zob. Rdz 1,26-29), a następnie zaleca się im dietę wegetariańską (zob. Rdz 1,29-30). Bóg następnie zauwa­ża, że wszystko to jest "bardzo dobre" (zob. Rdz 1,31).

 

Całe stworzenie odpoczywa dnia siódmego z Bogiem (zob. Rdz 2,2-3). Tego typu analiza natychmiast powinna nam uświa­domić, że Rdz 1 opisuje stan rajskiej egzystencji. Pomiędzy gatunkami lub wśród jednego gatunku, nie doszukamy się wzmianek o przemocy. Panowanie, które tak często inter­pretuje się jako uzasadnienie dla zabijania, w istocie nastę­puje tuż przed przykazaniem wegetarianizmu.

 

Panowanie roślinożerców nie jest chyba zezwoleniem na tyranię. Na­suwa się wniosek, że chociaż wczesne pokolenia hebrajskie nie były społecznościami pacyfistów ani wegetarian, byli oni głęboko przekonani o tym, że przemoc pomiędzy ludźmi i zwierzętami, a nawet wśród samych zwierząt, nie jest pier­wotnym zamysłem Boga dla stworzonego świata.

 

Jeśli jednak jest to prawdą, to jak możemy pogodzić Rdz 1 z Rdz 9; pierwotną pokojową wizję z późniejszym pozor­nym uprawnieniem do zabijania dla pokarmu? Możliwą od­powiedzią jest to, że gdy Hebrajczycy zaczęli komponować opowieść o początkach ludzkości, poraziły ich ogrom i siła ludzkiej nikczemności.

 

Opowieści o Adamie i Ewie, Kainie i Ablu, o Noem i jego potomkach to świadectwo niezdolno­ści rodzaju ludzkiego do spełnienia opatrznościowych za­miarów Boga w tym, co stworzone. Kwestię tę jasno stawia historia Noego: Ziemia została skażona w oczach Boga. Gdy Bóg widział, iż ziemia jest skażona, że wszyscy ludzie postępują na ziemi nie­godziwie, rzekł do Noego: «Postanowiłem położyć kres istnie­niu wszystkich ludzi, bo ziemia jest pełna wykroczeń przeciw mnie» (Rdz 6,11-14).

 

Radykalne przesłanie opowieści o Noem (które często pomi­jane jest przez komentatorów) głosi, że Bóg wolałby, żeby­śmy w ogóle nie istnieli, jeśli mamy istnieć w zepsuciu. To właśnie przemoc, obecna w każdym obszarze stworzonego świata, jest cechą świadczącą o zepsuciu i grzechu. Nie na darmo Bóg mówi: żal mi, że ich stworzyłem (Rdz 6,7).

 

Fragment pochodzi z książki "Teologia Zwierząt" Andrew Linzeya >>