Kard. Cupich: w ten sposób można pokonać klerykalizm [ROZMOWA]

DEON LIVE DEON LIVE
data13.08.2019 16:00

(fot. Michał Lewandowski / Anna Jędrusiak)

"Pytanie brzmi: czy wykorzystuje się autorytet lub władzę tak, by pomagała wszystkim ochrzczonym?" - mówi kardynał Cupich w wyjątkowej rozmowie z DEON.pl.

 

Klerykalizm wmawia księdzu, że jako kapłan posiada on wyjątkowe przywileje. Jeśli księża zaczynają tak żyć, to żyją w oderwaniu od Ewangelii. Na czym polega właściwa misja? Jak pokonać klerykalizm? Rozmawialiśmy o tym z kardynałem Cupichem z Chicago:

 

 

Poniżej tłumaczenie rozmowy z kardynałem:

 

Karol Wilczyński, DEON.pl: Natrafiłem na opinię księdza kardynała na temat klerykalizmu. Mówił kardynał, że pozbycie się go jest kluczową sprawą, a "jeśli chcemy pozbyć się klerykalizmu z Kościoła, to musi się to rozpocząć od nas". Co to znaczy?

 

kard. Blase Cupich: Użyłem tych słów w przemówieniu skierowanym do ponad 250 księży z całego świata zebranych w Saint Louis. Klerykalizm wmawia księdzu, że jego własny chrzest nie jest tym, od czego rozpoczyna się duszpasterstwo, ale że jako kapłan posiada on wyjątkowe przywileje lub nawet bywa zwolniony z ciężaru Ewangelii. Jeśli księża zaczynają tak żyć, to znaczy z mentalnością klerykalną, to zapominają, że oni także są wezwani do świętości. Prowadzi to do życia jakby w oderwaniu od Ewangelii. To skutkuje wieloma problemami w Kościele, a wyraźnym przykładem jest kryzys wykorzystywania seksualnego.

 

Mam nadzieję, że księża zrozumieją, że duszpasterstwo rozpoczyna się wraz z odnowieniem przyrzeczeń chrzcielnych. To wezwanie do świętości. Gdy młody człowiek prosi Kościół o wyświęcenie, to zazwyczaj kieruje się dwoma motywami. Pierwszy to pragnienie dbania o dusze. Drugi to własne zbawienie. Rozpoczęcie od chrztu jest ważne, ponieważ każdego dnia przypomina kapłanowi, że służy on ludowi Bożemu jako ten, który wchodzi w lud i towarzyszy mu na drodze wiary rozpoczętej wraz ze chrztem.

 

Karol Kleczka, DEON.pl: Kardynał poruszył ten temat także w swoim odczycie podczas watykańskiego szczytu na temat pedofilii. Odnoszę wrażenie, że podkreślono w nim silną opozycję między klerykalizmem a synodalnością. Jak zasypać przepaść dzielącą duchownych od świeckich? Czasem trudno dotrzeć do księży czy biskupów z przekazem dotyczącym powagi tego przedsięwzięcia. Jak je zakomunikować?

 

Dajesz mi do myślenia, zwłaszcza gdy podkreślasz różnicę pomiędzy klerykalizmem i synodalnością. To ważna uwaga. Synodalność rozpoczyna się wtedy, gdy zrozumiemy, że wszyscy jesteśmy na jednej drodze i sobie towarzyszymy. To z kolei znaczy, że siebie słuchamy. Papież Franciszek podczas synodu powiedział, że ważne jest, by cały czas siebie słuchać, ale i mówić do siebie. Kościół musi być zarówno Kościołem, który słucha, jak i Kościołem, który naucza. Synodalność pomaga zrozumieć kapłanowi, że kroczy wraz z ludźmi. Jeśli się od nich oddzieli albo przyjmie postawę, w której będzie uważał, że ludzie nie mają mu nic do zaoferowania lub że nie porusza nimi Duch Święty, który chce, by dali coś Kościołowi, to będzie zachowywał się tak, jakby posiadał wszystkie odpowiedzi. Wtedy wyłącza się na działanie Ducha, w którym Bóg przemawia przez świeckich. To bardzo bolesne dla twojej duchowości, gdy prowadzisz życie, izolując się od ludu Bożego. Dlatego synodalność jest dokładnym przeciwieństwem klerykalizmu.

 

KW: Czy kardynał widzi jak świeccy mogą wpływać na takich odizolowanych duchownych - na biskupów, a nawet proboszczów? Czy są sposoby, by angażować świeckich w pracę Kościoła i w walkę z klerykalizmem? Podam przykład. Biskup Francisco De Leon z Filipin zaproponował, by świeccy przejęli wszystkie obowiązki administracyjne w diecezji. Podobne rozwiązanie podał kardynał Marx z Niemiec. Czy kardynał ma takie rozwiązania?

 

To ważne, by pomagać wszystkim ludziom: księżom, osobom konsekrowanym i świeckim, aby zrozumieć, czym jest właściwie pojmowana eklezjalność, którą daje synodalność. Dlatego uważam, że naszym pierwszym zadaniem jest uczyć. Musimy jednak pamiętać, by nie sprowadzić dyskusji na temat podziału władzy. Ważniejsze pytanie brzmi: czy wykorzystuje się autorytet lub władzę tak, by pomagała wszystkim ochrzczonym w realizacji tego, co przyrzekli na chrzcie?

 

Ojciec Święty obrazuje to przy pomocy odwróconej piramidy, a dokładniej chce postawić piramidę na jej czubku. Wtedy każdy znajduje się na szczycie, a wszyscy, którzy są poniżej, mają służyć poprzez pobudzanie i ułatwianie realizacji tego, do czego zobowiązuje chrzest. To bardzo ważne, by każdy, kto posiada władzę w Kościele, zrozumiał, że nie służy przez zarządzanie, ale ma rządzić, służąc. Między tymi dwoma podejściami zachodzi zasadnicza różnica.

 

Mam nadzieję, że jeśli Kościół da więcej odpowiedzialności za zarządzanie ludziom, to zawsze będzie to dane w taki sposób, by pozwolić wszystkim ochrzczonym na realizację misji. O to powinno się pytać. Nie o to, kto ma władzę czy zarządza w Kościele, ale jak ta władza jest używana.

 

KW: Czy w swojej diecezji podjął kardynał jakieś kroki w tym kierunku?

 

Jestem biskupem od 21 lat. Pracowałem w trzech diecezjach i zawsze szukałem sposobów na to, by charyzmaty i talenty wszystkich ludzi - kleru i świeckich - mogły być użyte dla dobra całej wspólnoty ochrzczonych. We wszystkich diecezjach miałem za kanclerza osobę świecką - mężczyznę lub kobietę. Obecnie w Chicago szefem komunikacji, czyli moim głównym doradcą odpowiedzialnym za codzienne prace diecezji, będącym osobą określaną jako dyrektor operacyjny, jest kobieta. Pracuje u nas 30 tysięcy osób, a diecezja obejmuje 300 parafii i 200 szkół. Kierujemy największymi katolickimi dziełami pomocy w USA. Jesteśmy też odpowiedzialni za największe programy opieki społecznej w stanie Illinois. Nie ma takiej możliwości, żebym zajmował się tym wszystkim sam, dlatego potrzebuję ekspertów.

 

Moja praca polega na wyborze odpowiednich ludzi, którzy biorą odpowiedzialność za to, że całość jest najlepiej obsłużona. Takie podejście powinniśmy dziś wdrażać w Kościele.

 

Całość rozmowy: