Czy jeśli panna młoda nie jest dziewicą, to jej ojciec nie może poprowadzić jej do ołtarza?

Marek Blaza SJ Marek Blaza SJ
data28.08.2017 07:00

(fot. shutterstock.com)

Odpowiadając na to pytanie, najpierw trzeba podkreślić, że zwyczaj przyprowadzania pani młodej do ołtarza przez jej ojca i "przekazywania" jej panu młodemu, stał się znany dzięki wpływom ze świata zachodniego, zwłaszcza z kultury anglosaskiej.

 

Obecnie obowiązujące Obrzędy sakramentu małżeństwa dostosowane do zwyczajów diecezji polskich nie przewidują tego rodzaju wejścia pani młodej do kościoła.

 

Czytamy w Obrzędach: "W ustalonym czasie kapłan (…) wychodzi z ministrantami do drzwi kościoła do drzwi kościoła i tam pozdrawia po chrześcijańsku narzeczonych, dając w ten sposób wyraz, że Kościół uczestniczy w ich radości. Następnie odbywa się procesja do ołtarza. Najpierw idą ministranci, za nimi kapłan, potem narzeczeni, którym towarzyszą, stosownie do miejscowych zwyczajów, przynajmniej rodzice i dwaj świadkowie aż do miejsca przygotowanego dla narzeczonych" (nr 45-46).

 

Przewidziany jest też w tychże Obrzędach drugi, prostszy sposób rozpoczęcia liturgii: "W ustalonym czasie narzeczeni przybywają do kościoła i zajmują miejsce dla nich przygotowane. Kapłan (…) razem z ministrantami udaje się do ołtarza" (nr 48). Obydwie te formy są stosowane zarówno przy sprawowaniu liturgii sakramentu małżeństwa podczas Mszy, jak i poza nią.

 

Po pierwsze zatem, prowadzenie pani młodej przez jej ojca przed ołtarz nie jest rozpowszechnione w naszej kulturze. Po drugie, na Zachodzie również gdzieniegdzie zaczyna odchodzić się od tego zwyczaju, ponieważ podkreśla on nazbyt patriarchalny system społeczny, w którym córka zdaje się być wręcz własnością swego ojca.

 

Takie bowiem jest przede wszystkim znaczenie tego gestu: ojciec pani młodej oddaje, powierza w opiekę swoją córkę przyszłemu zięciowi. Owszem, to miało oznaczać samo przez się, że skoro dotąd pani młoda była pod opieką ojca, to i jest dziewicą. Dzisiaj jednak tam, gdzie ojciec prowadzi swoją córkę do ołtarza, wcale nie jest równoznaczne z tym, że zachowała ona dziewictwo.

 

W polskiej kulturze oznaką dziewictwa przy ślubie była biała suknia pani młodej. Dlatego niegdyś nie pozwalano na to, aby na przykład narzeczona, będąca w ciąży, miała prawo ubrać białą suknię. Podobnie rzecz się miała z wdową, która zawierała ponowny związek małżeński w kościele.

 

Jednak i obecnie nie utożsamia się już białej sukni ślubnej z dziewictwem. Obecnie o znaczeniu białego koloru sukni ślubnej jako dziewiczej czystości pamiętać będą jedynie w tych regionach naszego kraju, w których przywiązuje się dużą wagę do pielęgnowania zwyczajów.

 

O tym zwyczaju przypomina na przykład scena z filmu "U Pana Boga za piecem" (1998), kiedy to żona burmistrza Królowego Mostu prosi proboszcza, aby jej córka będąca już w stanie błogosławionym, mogła ubrać białą suknię na ślub. Wreszcie warto wspomnieć, że w kulturze anglosaskiej białe sukienki ubierają również druhny, co również miało niegdyś oznaczać ich dziewictwo.

 

Marek Blaza SJ - wykładowca teologii ekumenicznej i dogmatycznej na Papieskim Wydziale Teologicznym, sekcja św. Andrzeja Boboli Collegium Bobolanum w Warszawie.