Ciało nie ma mocy kochania

Monika Tomalik / br
data16.07.2015 16:17

(fot. shutterstock.com)

Każdy decyduje sam o profilu swojej miłości, czyni ją wielką i piękną, albo ją niszczy. Gdzie rozgrywa się prawdziwa miłość, a co jest tylko jej narzędziem? Czy edukacja seksualna może być receptą na szczęśliwe życie?

 

Od dłuższego czasu zauważam, że w mediach publicznych (np. w Polskim Radiu), prasie, a przede wszystkim w internecie jest nieustanna propaganda kultury hedonistycznej - łapczywego dążenia do maksymalnej przyjemności. Coraz więcej pojawia się audycji radiowych, artykułów, tematów, które śmiało można nazwać "poradnikami seksu". Ich autorzy i zapraszani gości twierdzą, że jest na te tematy zapotrzebowanie, bo w Polsce nie ma w ogóle edukacji seksualnej. Ubolewają nad tym, że w szkołach zamiast rzetelnej wiedzy z zakresu seksualności, dzieci i młodzież mają żenujące lekcje z "wychowania do życia w rodzinie". Czyżby edukacja seksualna miała być receptą na szczęśliwe życie?

 

Doktor Wanda Półtawska, która 65 lat przepracowała w poradni rodzinnej, a poza tym jest doktorem nauk medycznych i specjalistą w dziedzinie psychiatrii pisze: "Losy ludzi jednoznacznie dowodzą, że przeżycie orgazmu nie jednoczy ludzi, samo niczego nie daje miłości i chociaż nieraz ludzie doświadczają wielokrotnie tego przeżycia, ich miłość nie rozwija się, nie potrafią się kochać, porzucają się i rozchodzą". Dlaczego tak się dzieje? Bo "akt seksualny nie jest siłą łączącą. Ciało nie ma mocy połączenia ludzi. Nie uda się złączyć ludzi tylko cieleśnie.  (…) Akt seksualny z natury rzeczy skazany jest "na zagładę", musi przestać być, bo z istoty swojej jest czymś krótkotrwałym. Jakże budować jedność na czymś krótkotrwałym, co trwa minuty? Dlatego trzeba budować jedność nie na życiu seksualnym, tylko na miłości wewnętrznej, duchowej".

 

Jednak media konsekwentnie tego typu argumentację odrzucają. Promują za to antykoncepcję jako coś "super" dla młodym ludzi. Co więcej, jest to promocja wychowywania młodego człowieka do niedojrzałości i nieodpowiedzialności, bo pokazuje się w ten sposób, że można oddzielić działanie od skutku. "Zdolność do działania seksualnego mają także zwierzęta, ale panowanie nad reakcjami popędowymi - wygaszanie ich, kierowanie nimi - to zdolność wyłącznie ludzka" -pisze prof. Półtawska. Ale przecież po to jest właśnie antykoncepcja, by ułatwić życie młodym, którzy jeszcze nie potrafią zapanować nad swoim ciałem - mówią tzw. "eksperci". Jednak nie zauważają tego, że nie ma dojrzałości bez zdolności kierowania sobą - podkreśla Wanda Półtawska dodając, że "samo ciało nie ma mocy kochania - miłość rozgrywa się w duszy ludzkiej, a ciało tylko może być jej narzędziem i jej służyć". Edukatorzy seksualni niestety tego nie wiedzą, albo nie chcą wiedzieć.

 

Jak jest zatem recepta na bycie szczęśliwym? Wanda Półtawska z całą pewnością odpowiada: "po prostu miłości trzeba się uczyć. To nieprawda, że ona sama się realizuje, to człowiek decyduje o profilu swojej miłości i on ją czyni wielką i piękną, albo ją niszczy. Przykazanie "nie cudzołóż" nie ma na celu pozbawienia człowieka radości, ale przeciwnie - chce ludzką miłość uratować, nadając jej najwyższy wymiar". Bo "kochać człowieka, to znaczy kochać jego powołanie, a podstawowym powołaniem człowieka jest świętość - więc prawdziwa miłość nie może występować przeciwko świętości, musi opanować te wzruszenia, które są przeciwko czystości" - dodaje.

 

Natrafiłam kiedyś na piękne słowa C. S. Lewis’a: "Jesteśmy istotami ze złamanym sercem, bawiącymi się alkoholem, seksem i ambicjami, podczas gdy jest nam oferowana nieskończona radość. Jesteśmy jak nierozumne dzieci, które chcą robić babki z błota w dzielnicy slamsów, ponieważ nie potrafią sobie wyobrazić, że mogłyby spędzić wakacje nad morzem". Nie dajmy sobie wmawiać przeróżnym "ekspertom", że miłość oparta na czystości nie jest możliwa i nie da człowiekowi radości ani szczęścia. Da! Wakacje nad morzem są możliwe. Wystarczy tylko uwierzyć i… wsiąść do pociągu "niebylejakiego". Bo wbrew temu co lansują media, czystość jest pociągająca.

 

Tekst pochodzi z bloga: monikatomalik.blog.deon.pl

 


Redakcja DEON.pl poleca:

 


KWADRANS UWAŻNOŚCI. ĆWICZENIA DUCHOWE - Wojciech Werhun SJ

 

 

Potrzebujesz zwolnić? Daj sobie kwadrans. Czas tylko dla siebie.

 

Żeby się zatrzymać. Żeby odkryć prawdę o sobie. Żeby znaleźć to, czego pragniesz. 49 ćwiczeń na uważność to indywidualny program rozwoju osobistego i duchowego. Nauczysz się trwać w obecności Boga, staniesz się kimś wdzięcznym i świadomym siebie.

 

Każdy etap ćwiczeń wprowadzi Cię na głębszy poziom relacji z Bogiem i samym sobą.  Bądź, trwaj, usłysz siebie!