Dlaczego nie powinniśmy tłumić gniewu?

Blogi niezawodnanadzieja.blog.deon.pl
data13.08.2018 07:00

(fot. shutterstock.com)

Wiele było takich sytuacji w moim życiu, gdy coś wychodziło nie po mojej myśli. Tłumiłam w sobie wtedy gniew - masę gniewu.

 

Czasem czuję gniew. Wielki, nieogarniony gniew. Pytam wtedy samą siebie o co ci kobieto chodzi? I często odpowiedź jest niespodziewana.

 

Czujesz czasem, że inni wymagają od ciebie rzeczy, których nie możesz im dać?

 

Tak bardzo chciałabym być np. dobrą przyjaciółką, ale nie mam tyle czasu, ile chciałabym poświęcić przyjaźni. Nie mam tyle energii, by pomóc komuś w potrzebie, gdy cały dzień słucham marudzenia ząbkującego dwulatka. Nie mam sił na praktyki religijne, o które ksiądz nawołuje z ambony. Nie mam predyspozycji i motywacji do ćwiczeń à la Chodakowska i porządku Perfekcyjnej Pani Domu.

 

I rodzi się frustracja, a z niej gniew. Ile można spełniać oczekiwania świata? A może to moje oczekiwania?

 

Długo trwało zanim doszłam do tego, że nie muszę być idealna. W podstawówce byłam pilną i dobrą uczennicą. Twarde było moje zderzenie z lekcją chemii w liceum, gdy na półrocze postawiono mi pałę. Nie, nie dlatego, że się nie uczyłam. Nie dlatego, że byłam głupia. Po prostu padło na mnie. Tak. "Zagrożone" było pół klasy - pała była dla przykładu. W każdej klasie jakaś była, w mojej więc też. Dziś się z tego śmieję, wtedy to był dla mnie dramat. Czułam się głupia, zła, leniwa. Mimo, że uczyłam się nocami - nic to nie dało.

 

Wiele było takich sytuacji w moim życiu, gdy coś wychodziło nie po mojej myśli. Takich, gdzie chciałam trzymać rękę na pulsie, mieć poczucie kontroli. A ono uciekało przez palce. Tłumiłam w sobie wtedy gniew - masę gniewu.

 

Dziś inaczej patrzę na swoje porażki - jak na szansę. Potrzebne były do tego lata wielu przemian, łez, spowiedzi. Potrzebne były godziny mądrych rozmów z odpowiednimi ludźmi. Potrzebny był Bóg.

 

Dziś nie tłumię gniewu, gdy czuję się gorsza. Zwyczajnie staram się mówić o tym wprost. Mam prawo czuć. Mam prawo o tym powiedzieć. Mam prawo zamienić słabość w siłę.

 

Uczę się tego kolejny raz, gdy coś jest nie tak, jak planowałam. Uczę tego swoje dzieci. Nie jest sztuką być silnym i niezawodnym - sztuką jest umieć powstać z kolan.

 

Tekst pochodzi z bloga niezawodnanadzieja.blog.deon.pl.