Jakie jest najlepsze miejsce i pozycja do modlitwy?

Blogi niezawodnanadzieja.blog.deon.pl
data13.09.2018 07:00

(fot. shutterstock.com)

Postawa ciała na modlitwie może być różna. To co jednych szokuje, innym służy. Sama na Adoracji wolę stać niż klęczeć, nie tylko z powodu bolących kolan.

 

Pamiętam moje zdziwienie, gdy pierwszy raz brałam udział w niedzielnej mszy w parafii, w której obecnie mieszkam. Wszyscy zgodnie uklękli na "Baranku Boży". Nie po, przed. Jak owca idąca z tłumem, zrobiłam to samo.

 

Gdy na kolędzie ksiądz zapytał o życie w naszej parafii, zapytałam skąd to? Dlaczego wszyscy klękają w tym momencie? Ksiądz nie wiedział, ale wywiązała się wtedy z tego bardzo dobra rozmowa.

 

Postawa ciała na modlitwie może być różna. To co jednych szokuje, innym służy. Sama na Adoracji wolę stać niż klęczeć, nie tylko z powodu bolących kolan. Stoję wtedy twarzą w twarz, nie jestem ciałem gdzieś hen daleko. Być może niebawem się to zmieni, tego nie wiem - dziś jednak taka postawa mi służy. I czasem budzi zdziwienie u innych.

 

Kiedyś bardzo obawiałam się tego, co pomyślą ci, którzy stoją z boku. Dziś się nie przejmuję. Mam tylko jedną zasadę - by moja postawa nie przeszkadzała innym w modlitwie. Jeśli wszyscy chcą klęczeć, nie stanę przed samym prezbiterium, ale z boku/z tyłu - tak, by innych nie rozpraszać. Kiedy chcę położyć się krzyżem (a zdarzyło mi się to tylko raz w życiu), nie robię tego w przejściu. Nie obnoszę się z tym, że mojego ducha karmi co innego niż tłum.

 

Gdy zamykam się w swojej izdebce (czytaj: w kuchni), modlę się, siedząc. To dla mnie najwygodniejsza pozycja, a Jezus nie oczekuje ode mnie umartwień, On chce spotkania. Gdy zapraszam Go, by wypił ze mną poranną kawę, siadam z Nim przy stole. Czy można modlić się, leżąc? Ja nie mogę, bo zasypiam. Znam osoby, które uważają, że to brak szacunku. Czy aby na pewno? Nie wiem. Kuchnia, kościół, łóżko, balkon, autobus? Gdzie najlepiej się modlić?

 

Nie wiem. Modlę się tam, gdzie najlepiej słyszę. Mam w domu mało ciszy, więc gdy tylko dom zapada w półsen, ja zaczynam słuchać.

Przez długi czas starałam się przebijać ze swoją modlitwą przez hałas dzieci, moje rozbiegane oczy i myśli. Myślałam, że to wystarczy. Nie wystarczało. Czułam się głodna i jadłam hamburgery - w końcu rozbolał mnie od nich brzuch. Hałas nie jest przestrzenią na spotkanie, każde serce potrzebuje czasem ciszy.

 

Czy jest uniwersalna prawda o miejscu i pozycji na modlitwie? Nie ma. Powtarzając za św. Ignacym, można powiedzieć "o tyle, o ile" - korzystam z czegoś, o ile mi to służy. Obyśmy potrafili odnajdywać tę przestrzeń w zabieganej codzienności życia.

 

Tekst pochodzi z bloga niezawodnanadzieja.blog.deon.pl.