Twój mąż jest gościem we własnym domu? Warto powiedzieć mu jedno

dwojejednymcialem.blog.deon.pl
data30.09.2018 08:00

(fot. shutterstock.com)

Na pytanie po ile godzin dziennie pracuje odpowiedział, że 14, na co ja w szoku pytam, czy córka jeszcze nie mówi na niego "wujku".

 

Ostatnio rozmawiałem ze znajomym, który pracuje na etacie oraz rozkręca działalność prywatną, chciałem się dowiedzieć, jak mu się udaje godzić jedno i drugie. W odpowiedzi usłyszałem że na etacie jak to na etacie, co każą to robi, grafik ma ułożony 8 godzin dziennie, a potem do własnej firmy.

 

Jego działalność zaczyna coraz lepiej prosperować, a co za tym idzie coraz więcej czasu jej poświęca. Na pytanie po ile godzin dziennie pracuje odpowiedział, że 14, na co ja w szoku pytam, czy córka jeszcze nie mówi na niego "wujku". Okazało się, że kolega mój od poniedziałku do piątku rozpoczyna pracę o godzinie 7 a kończy o 21, jak łatwo się domyślić dziecko w ciągu tygodnia prawie nie widzi taty, a żona ma czas dla męża i odwrotnie tylko wieczorami. Na szczęście sam już zauważa, że tak się nie da pracować i myśli o 1/2 etatu.

 

>> "Już dawno postanowiłem, że nie będę pomagał żonie w zajmowaniu się dziećmi"

 

Wiele osób również wyjeżdża "za chlebem" za granicę, szczęście w nieszczęściu emigracji, jeśli wyjeżdżają wspólnie, ale jest również wielkie grono ludzi, którzy żyją jak małżeństwo w separacji, tj. żona mieszka w Polsce i zajmuje się domem, a mąż pracuje za granicą i widzą się tydzień na miesiąc, albo rzadziej. Dzieci zaspokajają zabawkami przywiezionymi z za granicy albo kupionymi po powrocie i wydaje się wszystko w porządku. Ale czy tak jest naprawdę ?

 

W pierwszym i drugim przypadku ojciec i mąż jest gościem w domu. Nie chcę tu oceniać z jakich powodów to się dzieje (mam nadzieję że skoro musi, to z ważnych), chcę tylko zauważyć pewną rzecz, a mianowicie: dzieci wychowywane przez jednego z rodziców nie rozwijają się w pełni, zwłaszcza chłopcy nie mając autorytetu w domu, szukają go gdzie indziej: u kolegi, w telewizji, w grach.

 

Dziewczynki z kolei mogą czuć się niedowartościowane, mogą nie dowiedzieć się, jak mężczyzna powinien podziwiać i kochać kobietę, tu przykład może dać tylko ojciec. Żona z kolei nie ma wsparcia w mężu, gdyż całymi dniami go nie ma w domu i często przejmuje też część obowiązków męskich na swoje barki. W przypadku emigracji istnieje dodatkowe zagrożenie że żona z powodu braku męża w domu, może choć nie powinna, oczywiście, znaleźć "pomoc" innego mężczyzny, co w konsekwencji kończy się różnie.

 

Kolejna sprawa to budowanie relacji w rodzinie - bardzo ciężko się to robi na odległość, gdy nie ma gestów czułości, przytulenia, pocałunku. Zaraz ktoś może napisać, że można kupić kwiaty, wysłać prezent, ale czy zastąpi to dotyk ukochanej osoby?

 

W jakiejś książce niedawno wyczytałem ciekawe zdanie: "większa część kobiet jest w stanie zrezygnować z pewnej części dostatku (zarobków męża), na poczet jego znacznie większej obecności w domu".

 

Drogie Panie, jeśli to prawda, to może warto powiedzieć mężowi, że nie musi gonić za kasą i że naprawdę to, co macie obecnie wam wystarcza, żeby nie brał nadgodzin, jeśli nie ma ważnych powodów, ale żeby odpoczął w domu w gronie rodzinnym, aby dzieci i Ty, droga żono, moglibyście spędzić więcej czasu razem i budować szczęśliwą relację rodzinną bez wujka-ojca.

 

Na koniec dodam iż dr. Jacek Pulikowski na pewno znany wielu osobom powiedział ciekawe zdanie nawiązujące to tego wpisu: "Najważniejszą firmą w którą mężczyzna powinien się w pełni zaangażować i z której powinien czerpać garściami satysfakcję jest jego własna rodzina."

 

Bo co nam z pieniędzy, jeśli dziecko nam powie że gdy nas potrzebowało, to nas nie było albo gdy żona oświadczy że znalazła innego?

 

Tekst pochodzi z bloga dwojejednymcialem.blog.deon.pl.