Powtarzałam w drodze do szpitala: "Boże, nie pozwól jej umrzeć"

Blogi jedenplusjeden.blog.deon.pl
data14.12.2018 07:00

(fot. shutterstock.com)

Takie myśli towarzyszyły kochającej matce... i nagle stało się, usłyszałam diagnozę, że do rana może już nie być dziecka. Świat się zatrzymał. Łzy, pustka, przeraźliwy ból i strach.

 

"Boże, nie pozwól jej umrzeć" - tak brzmiała moja powtarzana przez długie minuty modlitwa w drodze do szpitala. I wtedy już wiedziałam, że kocham to Nowe Życie całą sobą.

 

Moim powołaniem jest małżeństwo i macierzyństwo. Bardzo kocham moją rodzinę, jestem nimi tak zachwycona, że zapragnełam mieć moich skarbów więcej. Udało się. Wielka radość a chwilę później wiele pytań i smutku, bo jak ogarnąć dwoje dzieci? Jak zabrać poświęcony czas pierworodnemu i dać drugiemu? Jak podzielić serce? A może lepiej gdyby jednak Zosi nie było? Takie myśli towarzyszyły kochającej matce, matce czekającej na drugie życie... i nagle stało się, usłyszałam diagnozę, że do rana może nie być dziecka. Świat się zatrzymał. Łzy, pustka, przeraźliwy ból i strach. Jak zostać w szpitalu kiedy w domu czeka ukochany pierworodny?

 

Zostałam, walczyłam i walczę nadal o życie dziecka dla którego nagle znalazło się miejsce w moim życiu i to na pierwszym miejscu… i tak było to możliwe, bo okazało się, że ojciec niczym się nie różni od matki. On też przewinie, nakarmi, przytuli (może nie zdejmie skórki z chlebka, ale od tego dzieci nie umierają). Obok jest wiele osób, które stają na głowie aby pomóc w walce o życie maluszka. Ale najważniejsze co chcę powiedzieć to osoba męża i ojca. Cieszymy się, że on jest taki wspaniały, dzieli z nami obowiązki, jesteśmy partnerami. Ale czy wierzę i ufam mężowi na tyle, aby zniknąć i powierzyć mu nasze dziecko?

 

Ja byłam tutaj św. Tomaszem musiałam zobaczyć i dotknąć, aby uwierzyć. Musiałam doświadczyć aby móc w pełni przyjąć i pokochać drugie dziecko. Musiałam i muszę przechodzić, przez dotychczas najtrudniejszy czas mojego życia aby zobaczyć, że ojciec jest pełnowartościowym rodzicem i aby doświadczyć cudu obecności najbliższych.

 

Kobiety wierzcie i ufajcie swoim mężom, bo oni naprawdę są bardziej ogarnięci niż to widać na codzień i cieszcie się każdym nowym życiem, bo zawsze (jakoś) znajdzie się dla niego miejsce w waszym życiu.

 

Tekst pochodzi z bloga [email protected]