W tej jednej chwili pojęłam, że życie to największy cud. Byłam w niebie

Blogi druga.blog.deon.pl
data14.01.2019 07:00

(fot. shutterstock.com)

Podobno jako 4 letnie dziecko opowiadałam, że ja już byłam w niebie i stamtąd przybyłam. Ludzie patrząc na mnie, wzruszali się i nie mogli pojąć, dlaczego taka ładna dziewczynka, nie może chodzić...

 

12 grudnia 1989 roku o godzinie 17.05 przyszłam na ten świat. Podobno jako 4 letnie dziecko opowiadałam, że ja już byłam w niebie i stamtąd przybyłam… Dziecięca fantazja? Być może, a może coś więcej?

 

Jarek mówił, że dzieci widzą więcej (rzeczy niewidzialne), bo jeszcze nie wiedzą czego widzieć nie powinny.

 

Trzymając ostatnio na rękach 3 miesięcznego Mateuszka, a potem moją 10 miesięczną bratanice Idalię, byłam niezwykle wzruszona. Czułam się tak, jakby Niebo było bardzo blisko mnie. Pojęłam, że życie to największy cud.

 

Podobno jak byłam mała, ludzie patrząc na mnie, wzruszali się i nie mogli pojąć, dlaczego taka ładna dziewczynka nie może chodzić? Ja nie umiem tego ubrać w słowa, wytłumaczyć, ale rozumiem i akceptuję.

 

Ostatnio od paru osób usłyszałam po tragicznej śmierci Jarka, że moja historia życia przypomina im biblijnego Hioba. Fakt, kształtowały i nadal kształtują mnie trudne doświadczenia, ale w każdym tym nieszczęściu mam dużo szczęścia.

 

Oglądałam wczoraj stare zdjęcia i nagrania, o których istnieniu nie miałam pojęcia i powiem Wam, że za mną kawałek niełatwego, ale szczęśliwego życia.

 

Tak, jak już kiedyś pisałam, niczego bym nie zmieniła. Kocham te moje życie takie, jakim jest i liczę na więcej…

 

Tekst pochodzi z bloga druga.blog.deon.pl