W tym sensie Jezus nie mógł być dobry

Blogi hanan-milosierdzie.blog.deon.pl
data16.01.2019 07:00

(fot. shutterstock.com)

Wskrzesił co prawda Łazarza, ale ten i tak w końcu umarł. Nakarmił lud na pustyni, ale nie uchronił ich przed późniejszym głodem. 

 

Jest jeden fragment z ewangelii, który kołacze mi się w głowie od wielu lat. Kiedyś służył mi trochę przewrotnie, by bronić koncepcji "ludzie są źli", "nie należy być dobrym tylko pełnić wolę Boga".

 

Niedawno rozmawiałem o tym z przyjacielem. Ja twierdziłem, że bycie dobrym to fałszywy trop, bo można dobro przedefiniować wedle własnego systemu wartości sprzeczne z Wolą Boga. Kolega jednak słusznie zauważył, że uproszczenie Ewangelii do "bądź dobry a będziesz zbawiony" może dotrzeć do każdego człowieka i nakierować go na właściwe postępowanie.

 

W te święta przypomniałem sobie ów fragment. Chodzi o scenę, w której pewien człowiek pyta Jezusa: "Nauczycielu dobry, co mam czynić aby osiągnąć życie wieczne?". Jezus odpowiada: "Czemu mnie nazywasz dobrym? Jedynie Bóg jest dobry". Od początku miałem poczucie, że nie chodzi tu o jakąś kokieterię czy fałszywą lub nawet prawdziwą skromność Jezusa. To zdanie jest bardzo ważne.

 

Wczoraj dotarła do mnie jakaś głębsza intuicja. Ludzka osoba Jezusa podlegała wszelkim ograniczeniom, jakim podlega każdy człowiek i materia w ogóle. W tym sensie Jezus nie mógł być dobry. Wskrzesił co prawda Łazarza, ale ten i tak w końcu umarł. Nakarmił lud na pustyni, ale nie uchronił ich przed późniejszym głodem. Nie zbawił świata od wojen, klęsk żywiołowych. Z innych jego słów i nauk wnioskuję, że tak naprawdę Jezus miał tylko dobrą misję: pojednać ludzi z Bogiem. Pojednać nie tylko po to, aby człowiek nie był potępiony i uchronić go przed cierpieniem gorszym niż to na ziemi.

 

Chciał pojednać ludzi z Bogiem, bo tylko dar Boga może przekroczyć ludzkie ograniczenia, które skazują człowieka na ciągłe rozczarowanie. Jezus nigdy swoją nauką i działaniem nie chciał choćby na milimetr przesłonić źródła wszelkiego dobra. Myślę, że przekonanie ludzi o dobroci Boga było i jest najtrudniejszym zadaniem. Negatywny obraz Boga, który nosimy w sobie jest wynikiem naszych własnych zranień i niektórych opisów w Starym Testamencie. Aby sprawę jeszcze bardziej skomplikować, Jezus odchodzi z tego świat na skutek "okrutnej woli Boga Ojca".

 

Jak to w sobie pogodzić i zaufać, że Bóg jest dobry. Zaufać, że jest nieskończenie lepszy niż ludzka osoba Jezusa. Jezus sam o sobie powiedział, że jest drogą. Wierzę, że Jezus oprócz tego, że był Bogiem (wcielonym słowem Ojca) był w pełni człowiekiem. Postrzegał, pragnął, odczuwał tak jak my. Znał opisy Starotestamentalne, miał świadomość okrucieństwa tego świata.

 

Mimo to ufał Bogu aż do końca. Wiedział, co robi. Jak to sam powiedział "Ja wiem dokąd idę. Wy nie wiecie". W tych słowach nie chodzi o jakąś tajemniczość czy utwierdzenie nas w niższości względem Jezusa. Jezus przestrzega nas przed nieufnością. Chce powiedzieć, że każde wyobrażenie Boga jest niedoskonałe i nie oddaje w pełni jego dobroci. "Wy nie wiecie" ma nas ukoić a nie zaniepokoić. Sprawić, że będziemy wyczekiwać spotkania z Bogiem jako spotkania z najwyższym dobrem nieporównywalnym, z tym które sobie wyobrażamy.

 

Tekst pochodzi z bloga hanan-milosierdzie.blog.deon.pl.