Możemy kochać tak jak Maryja. Ona jest mistrzynią relacji

Blogi siostralucja.blog.deon.pl
data21.05.2019 07:00

(fot. shutterstock.com)

Kontemplując dziś Maryję na nabożeństwie majowym, wiele zrozumiałam.

 

"I stworzył Bóg człowieka na swój obraz…"

 

W Księdze Rodzaju - pierwszej księdze Pisma Świętego Starego Testamentu czytamy: "…rzekł Bóg: uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. (…) Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę" (Rdz 1;26-27).

 

Wsłuchując się w słowa Biblii, stwierdzamy, że Człowiek jest "odbiciem" swego Stwórcy. Posiada duszę, wolną wolę, rozum, uczucia, które uporządkowane i kierowane rozumem zdolne są zaangażować się w wybór dobra na życie wieczne.

 

Człowiek (Adam i Ewa) przed grzechem był Osobą w pełni zintegrowaną, zdolną zaangażować całego siebie (ciało, uczucia, duszę, rozum) w budowanie, rozwijanie relacji Miłości. Obraz i podobieństwo Boże w człowieku zostało zaburzone w momencie pojawienia się grzechu. Zdezintegrowany umysł, dusza, ciało, uczucia, wola przestały dążyć do poznania Boga, siebie i innych. Człowiek po grzechu przestaje być tym, kim być powinien, a więc Dzieckiem Stwórcy. Grzech pomaga mu w wyborze zła. Władze ciała i duszy nie angażują się w wybór miłości.

 

Bóg jest dobry dla człowieka, po grzechu posyła Jezusa, który przez mękę i śmierć na krzyżu na nowo odbudowuje podobieństwo człowieka do Stwórcy, przez Zmartwychwstanie odzyskujemy zdolność kochania.

 

Dlaczego o tym piszę? Ostatnio doświadczam jak ważne jest zaangażowanie "całego człowieka" w budowanie relacji miłości z Bogiem, sobą samym i bliźnim. Bóg stworzył nas do miłości, a w miłość angażujemy wszystkie sfery, zarówno ciało, ducha, umysł i uczucia. Człowiek czysty to człowiek, który pięknie harmonizuje w sobie ciało, psychikę i ducha. Duchowość chrześcijańska, która jest duchowością więzi i spotkania, polega na tym, by coraz bardziej te trzy wymiary spotkać w sobie, by nie były one do siebie wrogo nastawione. Duchowość chrześcijańska troszczy się o wszystkie trzy wymiary człowieka: ducha, ciało i psychikę. Nie pomija żadnego z nich. Nasuwa się więc pytanie, jak dbamy o te trzy wymiary w sobie? Czy nie zaniedbujemy żadnego z nich? Czy jako chrześcijanie dbamy o to, by w nasze spotkania i więzi angażować całą naszą osobowość? Czy nasze spotkania z Bogiem, ludźmi, samymi sobą czynią nas piękniejszymi, dojrzałymi, zintegrowanymi ludźmi?

 

Kontemplując dziś Maryję na nabożeństwie majowym, zrozumiałam, co znaczy wezwanie "Arko Przymierza". Maryja jako człowiek w pełni zintegrowany umie kochać, wchodzić w relacje z Bogiem, sobą, Józefem w sposób czysty i pełny. Jest "cała" w miłości. Śmiem twierdzić, że jest Ona Mistrzynią relacji, więzi i spotkań. Uczy kochać w sposób dojrzały. Mamy moc kochać tak jak Ona. Jesteśmy ludźmi odkupionymi od grzechu i zła. Jesteśmy Dziećmi Boga. Uczmy się budować relacje miłości oparte na Bogu, dbać o piękno spotkań z samymi sobą i tymi których spotykamy w codzienności.

 

Maryjo, Mistrzyni relacji, módl się za nami.

 

Tekst pochodzi z bloga siostralucja.blog.deon.pl.