To obowiązkowa droga Kościoła. "Nie możemy dłużej na to pozwalać"

Blogi drozdzowy.blog.deon.pl
data06.07.2019 08:00

(fot. pl.depositphotos.com)

Ten ruch jest drogą, której sam Pan chce dla swojego Kościoła. Ten ruch wzywa nas, by porzucić wszelkie uprzedzenia i stereotypy. 

 

"Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego». Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę». Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się»". (Łk 15, 25-31)

 

Zazwyczaj czytając przypowieść o miłosiernym ojcu, skupiamy się na tych dwóch synach i postawie ojca wobec nich Nie ma w tym nic dziwnego, bo w Słowie Bożym szukamy tego, co to Słowo mówi nam i co mówi o nas. To my, dzieci Boga, jesteśmy często jak marnotrawny syn albo ten, który mieszkał z ojcem i był synem, a żył jak niewolnik. Jest jednak część tej przypowieści, którą łatwo pominąć. Oprócz historii dwóch synów są też historia i uczucia ojca.

 

Z całej tej przypowieści chciałbym się szczególnie skupić na tej ostatniej scenie. Trwa uczta, trwa świętowanie powrotu młodszego syna, a gdy jego brat dowiaduje się o tym, nie chce dołączyć. I wtedy wychodzi do niego ojciec by porozmawiać. Ten starszy syn nie mówi o swoim bracie "brat", ale mówi do ojca "twój syn". Jak daleko musiał być od swojego brata, że użył takiego sformułowania? Jak ogromny ból musiał odczuć ten ojciec, gdy dostrzegł, że jego syn nie czuje się synem. I jak wielki musiał być ból ojca, gdy dostrzegł, że jeden syn nie cieszy się z drugiego, że jego dzieci nie żyją w bliskości ze sobą nawzajem, że są podzieleni.

 

Myślę, że ten ból w jakiejś części mogą zrozumieć rodzice bądź członkowie rodzin, w których doszło do jakichś podziałów lub kłótni. Jak ogromnym bólem dla rodziców musi być fakt, że ich dzieci, którym dali życie, oddali swoje życie i które kochają ponad życie są dla siebie co najmniej nieżyczliwi, a być może i wrodzy. Bo oto ci, którzy pochodzą z jednego ciała, płynie w nich ta sama krew, żyją w jednym domu i właściwie wszystko wskazuje na to, że są bardzo bliskimi dla siebie osobami, tak naprawdę są bardzo daleko od siebie, tak naprawdę woleliby się może nawet nie widzieć. Jak ogromny ból musi rodzić to w sercu ich ojca? Jak ogromny ból rodzi w sercu Boga podział wśród Jego dzieci - Kościoła? Jak wielkiego bólu doświadcza Ojciec widząc, że ci, którzy zostali przez Niego powołani do życia, zostali odkupieni Krwią Jego Syna i żyją w Duchu Świętym pozostają podzieleni?

 

Gdybyśmy my, dzieci Boga, choć w małym stopniu, odczuli cierpienie i ból w Sercu Ojca płynący z braku jedności w Ciele Chrystusa zrozumielibyśmy, jak ważnym, fundamentalnym i koniecznym jest ruch na rzecz jedności Ciała Jezusa Chrystusa. Dlatego potrzebujemy wyzbyć się myślenia autoreferencyjnego, a spojrzeć z Bożej perspektywy i skupić się na pragnieniach Ojca, który przecież stworzył, wymyślił i prowadzi nas, Kościół.

 

"(…) ekumenizm, ruch na rzecz jedności chrześcijan, nie jest jakimś tylko «dodatkiem», uzupełnieniem tradycyjnego działania Kościoła. Przeciwnie, należy on w sposób organiczny do całości jego życia i działania i w konsekwencji winien tę całość przenikać i z niej wyrastać jak owoc ze zdrowego i kwitnącego drzewa, które osiąga pełnię życia." (św. Jan Paweł II, "Ut unum sint", pkt. 20.)

 

Ekumenizm, ruch na rzecz jedności nie jest zatem czymś opcjonalnym w Kościele, ale jest drogą obowiązkową dla Kościoła. Ten obowiązek wynika bezpośrednio z naszej tożsamości dzieci Bożych. Nie możemy dłużej dawać przyzwolenia, by nasz Ojciec cierpiał z powodu braku jedności Swoich dzieci. Nie możemy dłużej dawać przyzwolenia na to, by Ciało Odkupiciela pozostawało podzielone. Nie możemy dłużej pozwalać na to, by łaska, która została nam udzielona nie osiągała swojej pełni tylko dlatego, że nie potrafimy żyć w jednej Rodzinie. Nie możemy dłużej pozwalać by członkowie Bożej Rodziny patrzyli na siebie z pogardą, agresją czy lękiem. Nie możemy dłużej zgadzać się na mury podziału, które są w nas, w naszych sercach. Nie możemy dawać zgody na to, byśmy my, dzieci Jednego Ojca, zbawieni jedną Ofiarą i prowadzeni Jednym Duchem, trwali w podziałach budując lub umacniając kolejne mury czy barykady.

 

Ruch na rzecz jedności już trwa, jest prowadzony i napędzany przez Ducha Świętego. Ten ruch jest drogą, której sam Pan chce dla swojego Kościoła. Ten ruch wzywa nas, by porzucić wszelkie uprzedzenia i stereotypy. Ten ruch wymaga, byśmy wyzbyli się wrogości i wykluczania siebie nawzajem. Ten ruch woła o spotkania, o poznawanie tych części naszej Rodziny, której nigdy nie widzieliśmy, a wiele (złego) o niej słyszeliśmy. Ten ruch wzywa nas do budowania relacji w naszej Rodzinie, pomiędzy dziećmi Jednego Ojca usprawiedliwionymi z wiary przez chrzest.

 

Potrzebujemy pozwolić Duchowi Świętemu prowadzić się ku pełnej Jedności. Potrzebujemy zostawić przeszłość za nami, a spojrzeć wspólnie na to, co przed nami, bo "ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego" (Łk 9, 62). Potrzebujemy wyzbyć się oczekiwań wobec innych Wspólnot, a skupić się na tym gdzie prowadzi nas Duch Święty. Potrzebujemy w pełni oddać Mu kontrolę, byśmy koniec końców mogli w pełnej Jedności czerpać z Jednego Stołu.

 

"Duch Święty stale tworzy osobiście między nami więzi komunii, a tym samym czyni także i nas budowniczymi jedności pośród naszego ludu, aby nasze różnice nie stawały się podziałami. Pozwólmy, aby Duch Święty przyoblekł nas orężem dialogu, zrozumienia, dążeniem do wzajemnego szacunku i braterstwa (por. Ef 6, 13-18)". (Papież Franciszek, wrzesień 2018)

 

Tekst pochodzi z bloga drozdzowy.blog.deon.pl.