Prosty sposób na przeżycie nudnej Mszy świętej

Blogi nieziemska.blog.deon.pl / ml
data18.09.2016 08:00

(fot. shutterstock.com)

U mnie w kościele kazania są głównie na tematy polityczne, organista gra pieśni z innej epoki, do tego wyświetla się niepoprawny tekst, a pani w trzeciej ławce śpiewa, jakby ją zarzynali. To co to za Eucharystia? 

 

Jest wiele fajnych, ciekawych form modlitwy. Podczas niektórych można poczuć coś wyjątkowego - wystarczy dobrze poprowadzone czuwanie albo uwielbienie i już mamy głowę w innym świecie. A msza… taka zwykła, codzienna, lub niedzielna, nie czarujmy się - dla wielu jest po prostu nudna.

 

Gdzieś tam wśród licznych rekolekcji i spotkań katolickiej młodzieży słyszałam wielokrotnie, że to Eucharystia właśnie jest tym najważniejszym wydarzeniem, wyjątkowym spotkaniem. No okej, tylko u mnie w kościele kazania są głównie na tematy polityczne, organista gra pieśni z innej epoki, do tego wyświetla się niepoprawny tekst, a pani w trzeciej ławce śpiewa, jakby ją zarzynali. To co to za Eucharystia? Jeszcze jak ci obce dziecko tupta z jednej nawy do drugiej. I z powrotem. A potem slalom między ławkami, żeby było ciekawiej. To przecież nie da się skoncentrować.

 

Aż tu nagle znalazłam sposób i na tę panią z trzeciej ławki, i na zły tekst i na biegającego bobaska - zaczęłam słuchać. Pewnego dnia po prostu zaczęłam słuchać tego wszystkiego, co mówi ksiądz odprawiający Eucharystię. Nie mam tu na myśli kazania (do tego potrzebowałam więcej samodyscypliny), tylko wszystko, co słyszymy na każdej Eucharystii. I wiecie co? Zatkało mnie. Autentycznie mnie zatkało - przestałam zwracać uwagę na to, co dzieje się dookoła, tylko słuchałam i patrzyłam na ołtarz. Tam się dzieją TAKIE RZECZY!!!

 

Od tamtej chwili, gdy pierwszy raz świadomie usłyszałam i spróbowałam zrozumieć to, co słyszę, już mi nie przeszkadza, że oprawa muzyczna jest uboga i że nie zaskoczy mnie, co ksiądz powie za chwilę, bo każda Eucharystia wygląda tak samo. Już mi się nie nudzi, kiedy słyszę po raz milionowy "Pan z wami", bo wiem, co znaczą te słowa i co ze sobą niosą. Tyle lat, tyle tych wyjątkowych spotkań zmarnowałam na powtarzanie niezrozumiałych przeze mnie słów, a wystarczyło tylko zacząć słuchać… Teraz, gdy zdarzy mi się podczas śpiewania Chwała na wysokości Bogu lub Święty, święty, święty… dostrzec kogoś, kto w tym czasie ziewa, rozglądając się po kościele, zdaję sobie sprawę, że ten człowiek nie ma pojęcia, co się w tym momencie dzieje. Ale przecież ja też kiedyś nie wiedziałam.

 

Na jednych z rekolekcji, w których brałam udział, ksiądz zadał nam pytanie: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" i przywołał fragment Ewangelii: "Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą" (Mk 12,30). Ponownie zapytał: "Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?" - odpowiedzieliśmy, że miłość do Boga. Ksiądz uśmiechnął się i powtórzył "słuchaj, Izraelu", po czym dodał: "Pierwsze jest, żeby słuchać".

 

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu "Nieziemska"