Babskie narzekanie. Czy kobiety lubią narzekać?

niezawodnanadzieja.blog.deon.pl
data13.04.2018 07:00

(fot. shutterstock.com)

Wiele jest wokół mnie narzekających kobiet. Czasami wolałabym nie słyszeć tego, co mówią o swoich mężach. Nie dlatego, że nie chcę im jakoś pomóc, ulżyć.

 

W lutym napisałam tekst Babska przyjaźń po ślubie. Co się zmienia?który w wielu osobach wzbudził pewne kontrowersje. Pojawiło się coś, o czym chciałabym powiedzieć więcej.

 

Nigdy nie mów źle o mężu

 

Napisałam tam, że wyznaję zasadę: "nigdy nie mów źle o swoim mężu i zachowuj dla siebie to, co powinno zostać między małżonkami. To nie oznacza, że nie możesz się wygadać czy poradzić, gdy jesteście w konflikcie. Pamiętaj jednak, że to między małżonkami relacja powinna być najważniejsza".

 

Pojawiło się wiele pytań w stylu:

 

  • Co jeśli on ją bije? Ma milczeć?
  • Co jeśli poniża, wykorzystuje seksualnie?
  • Co jeśli znęca się psychicznie, ekonomicznie, duchowo?
  • Dlaczego ma nie mówić skoro jej źle, może rozmowa jej ulży?

 

Przyznaję, dla mnie są to sytuacje skrajne. Nie dlatego, że są rzadkie i ich nie ma. Dlatego, że ja sama ich nie doświadczam. Mam wspaniałego, troskliwego męża. Takiego, który kocha i szanuje. Dlatego pisząc o swoim spojrzeniu na babską przyjaźń, zaznaczyłam, że nie należy mówić o mężu źle.

 

Kobiety lubią narzekać

 

Lubimy narzekać. Kobiety szczególnie. Przed napisaniem tekstu o kobiecych relacjach miałam pewną trudną dla siebie sytuację. Spotkałam dawną znajomą i jej narzeczonego. Widziałam go pierwszy raz, nie wiedziałam o nim nic. Ona jak zawsze rozgadana. Zaczęła opowiadać o ślubnych przygotowaniach, skarżąc się na to, że on w niczym jej nie pomaga, nie jest zaangażowany i wszystko mu jedno. 

 

W ciągu 5 minut usłyszałam potok negatywnych zdań. Nic dobrego. Uderzyło mnie to i odpowiedziałam, że chyba czas, by porozmawiali ze sobą, kto ma w tym związku rządzić. Jeśli on ma być głową, ona musi zejść z tronu. Przede wszystkim nie mówić o nim źle każdemu napotkanemu znajomemu. Jaki obraz tego mężczyzny miałam? Życiowy fajtłapa? Taki nijaki, do niczego i winny jej nieszczęścia? Nie, chyba raczej mu współczułam.

 

Przecież kobieta ślubuje mu miłość

 

Wiele jest wokół mnie narzekających kobiet. Czasami wolałabym nie słyszeć tego, co mówią o swoich mężach. Nie dlatego, że nie chcę im jakoś pomóc, ulżyć. Zwyczajnie dlatego, że to nie ja powinnam być adresatem tych komunikatów - ale ten, który powinien być najbliższy - własny mąż.

 

To w końcu kobieta jemu ślubuje miłość, wierność i to, że nie opuści, prawda? Dlaczego w kimś ukochanym widzimy tyle wad? A co w przypadku, gdy dzieje się naprawdę źle? Co i gdzie powiedzieć by otrzymać pomoc?

 

Z doświadczenia wiem, że kobiety naprawdę cierpiące często milczą. Muszą znaleźć się w granicznej sytuacji, by zacząć mówić i prosić o pomoc.

 

Czy potrafimy reagować?

 

Czy ja jestem gotowa wysłuchać? Myślę, że kiedyś byłam bardziej. Ostatnio zadzwoniła do mnie dawna znajoma z prośbą. Jedyną rzeczą, którą mogłam zrobić na odległość, to skierować ją do odpowiedniej osoby w jej otoczeniu. Udało się, bo wysłałam ją do terapeuty, mojego przyjaciela. Wiedziała, że skoro ja mu ufam, ona nie musi się go bać. Tym razem się udało.

 

Reagujmy na zło. Gdy podejrzewasz, zapytaj. Gdy słyszysz krzyki, postaraj się delikatnie dać znać, że jesteś i służysz pomocą, a jeśli to nie pomaga, powiadom MOPS lub policję. Nie zostawiaj krzyku uderzenia bez odzewu.

 

Czy jesteś osobą godną zaufania, do której drugi człowiek może przyjść i się wyżalić? Jak reagujesz na zwykłe narzekania? Co jesteś w stanie zrobić w sytuacji, gdy ktoś naprawdę potrzebuje twojej pomocy? Czy potrafisz spojrzeć w czyjeś oczy i widzieć w nich cierpienie mimo przyklejonego uśmiechu? Czy umiesz słuchać bez natychmiastowego doradzania? Ja się tego ciągle uczę.

 

Pamiętajmy też - dobre komunikaty budują bardziej.

 

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu niezawodnanadzieja.blog.deon.pl