Prezydent: powstańcy warszawscy walczyli, bo chcieli wolności

PAP / kk
data31.07.2018 21:55

(fot. PAP/Marcin Obara)

Powstańcy warszawscy - wzorem poprzednich pokoleń - walczyli, bo chcieli wolności - podkreślił we wtorek prezydent Andrzej Duda podczas uroczystego Apelu Pamięci na stołecznym pl. Krasińskich w przeddzień 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

 

"Ktoś zapyta: po co, dlaczego walczyli powstańcy. Chcieli wolności. Ale czemu chcieli wolności, chcieli wolności, bo tak było... Bo tak było od pokoleń, bo wolność wywalczyli ich ojcowie, którzy stanęli do walki, zwyciężyli i Polska stała się niepodległa" - mówił prezydent.

 

Podkreślił, że dzięki ofierze poprzednich pokoleń Polacy odzyskali 100 lat temu niepodległość. "To dlatego mamy wolną Polskę, że zawsze w naszym narodzie byli tacy, którzy wierzyli, że ich wola jest silniejsza niż wola wroga (...). I dlatego warto było stanąć do Powstania Warszawskiego, i dlatego warto było walczyć o wolność, i dlatego warto było czynić wszystko, aby zrzucić niemieckie okowy" - powiedział Andrzej Duda.

 

Jak zaznaczył prezydent, "to miasto, stolica, Warszawa, było wolne przez 63 dni tamtego wielkiego, a zarazem straszliwego sierpnia i września". "Warszawa i Polacy pokazali jedno: że trwają, że państwo podziemne, które organizowali od '39 roku jest skuteczne" - dodał.

 

"Natychmiast pojawiły się instytucje: parlament, krajowa rada ministrów, wszystko to, co pozwalało tworzyć podstawowe instytucje. To wszystko było, bo trwało w podziemiu, w ukryciu, w konspiracji przed Niemcami. Polacy byli gotowi do tego, żeby znów mieć własne państwo. To może właśnie tego tak bardzo bali się Sowieci i towarzyszący im komunistyczni zdrajcy" - powiedział prezydent.

 

Zwracając się do powstańców warszawskich Andrzej Duda powiedział, że to dzięki nim i ich heroicznemu zrywowi z sierpnia 1944 r., dzięki bohaterom Powstania Warszawskiego, "jesteśmy dziś tacy, jacy jesteśmy".

 

"I jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, w wolnej, niepodległej suwerennej Polsce, którą odzyskaliście i którą pomogliście odzyskać dwóm młodszym pokoleniom. Kłaniam się wam dzisiaj po raz kolejny w pas i składam hołd wielkiego dziękczynienia Rzeczypospolitej i polskiego społeczeństwa" - powiedział prezydent.

 

Podczas uroczystości głos zabrał także wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn. Wskazał na konieczność zadbania o groby poległych w czasie zrywu. "Obecnie stan prawny dopuszcza możliwość likwidacji grobów powstańców warszawskich nawet tych odznaczonych Krzyżem Walecznych lub Orderem Virtuti Militari" - powiedział.

 

"Czy takie groby nie powinny być nienaruszalne i objęte prawnym zakazem likwidacji?" - pytał Galperyn i podkreślił, że instytucje, których zadaniem jest opieka nad miejscami pamięci "powinny stworzyć bazę grobów, prawnie chronionych przed likwidacją; one również winny spowodować wydanie odpowiednich przepisów".

 

Wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich podziękował także za opiekę i pamięć m.in. władzom Warszawy, które po raz pierwszy w tym roku przyznały nagrodę finansową powstańcom warszawskim.

 

Z kolei prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz - mówiąc o powstańcach - oceniła, że wśród nich "byli zarówno romantycy, jak i pozytywiści".

 

"Romantycy liczyli, że wybuchnie trzecia wojna światowa z Sowietami i po niej Polska będzie znów suwerenna. W związku z tym po wojnie należeli do ruchu oporu Armii Krajowej czy do WiN-u, (organizacji) Wolność i Niezawisłość" - przypomniała prezydent Warszawy.

 

"Pozytywiści od razu zdali maturę, poszli do pracy, na studia. Niektórzy nawet działali politycznie w nowej rzeczywistości, bo po prostu nie chcieli być obywatelami drugiego sortu" - wyjaśniła. "Czy mamy prawo ich sądzić za wybór? Ja nie uzurpuję sobie takiego prawa" - podkreśliła.

 

Gronkiewicz-Waltz przypomniała, że sama nie należy do "pokolenia Kolumbów", jak jej ojciec, który ujawnił się dopiero w 1947 r. "Nie znam wszystkich uwarunkowań ich postępowania. (...) Ale ja nie mam prawa sądzić. Nie wiem, jakich wyborów bym dokonała?" - podsumowała prezydent Warszawy. "Mogę mieć tylko nadzieję, nadzieję, że właściwych" - dodała.

 

Apel Poległych, który był wygłaszany w poprzednich latach, został dwa lata temu zastąpiony Apelem Pamięci. Wymienieni zostali w nim nie tylko ci, którzy polegli, ale także np. dowódcy Powstania Warszawskiego, którzy zmarli śmiercią naturalną. Dodana została również grupa kilku osób, które są zasłużone w kultywowaniu pamięci o Powstaniu Warszawskim m.in. prezydent Lech Kaczyński, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

 

Wtorkowe uroczystości na stołecznym pl. Krasińskich były częścią obchodów 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Uczestniczyli w nich przedstawiciele władz państwowych, w tym Sejmu i Senatu, IPN oraz Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, władz samorządowych, organizacji powstańczych i kombatanckich oraz mieszkańcy stolicy.

 

Podczas uroczystości zabrzmiała trzykrotna salwa honorowa, zakończyło ją składanie wieńców przy Pomniku Powstania Warszawskiego. Następnie rozpoczął się koncert "Sierpniowa miłość" poświęcony powstańczym małżeństwom.

 

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wynosiły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po Powstaniu zostało niemal całkowicie spalone i zburzone.