Rząd Wenezueli: zatrzymano sześć osób ws. incydentu podczas wystąpienia prezydenta

PAP / pch
data06.08.2018 07:30

(fot. EPA/MIGUEL GUTIERREZ)

Sześć osób zostało zatrzymanych w Wenezueli w związku z sobotnim incydentem, do którego doszło podczas wystąpienia prezydenta kraju Nicolasa Maduro - poinformował w niedzielę rząd w Caracas. Szef państwa mówi o nieudanym zamachu na jego życie.

 

Jeden z zatrzymanych był poszukiwany przez policję za atak na bazę wojskową w 2017 roku, a drugi został aresztowany w 2014 roku za udział w ulicznych protestach antyrządowych - przekazał minister spraw wewnętrznych Nestor Reverol. 

 

Opozycja obawia się, że zagadkowy incydent może posłużyć władzom jako pretekst do nasilenia represji wobec przeciwników politycznych, i wskazuje, że działo się tak już w przeszłości. 

 

"Ostrzegamy, że rząd wykorzystuje ten incydent (...), by ukarać tych, którzy występują przeciwko niemu w sposób legalny i demokratyczny, oraz by wzmóc prześladowania i systemowe naruszanie praw człowieka" - głosi opublikowane na Twitterze oświadczenie opozycyjnej koalicji Szeroki Front.

 

W alei Boliwara w centrum Caracas, gdzie w sobotę miał miejsce incydent z udziałem Maduro, w niedzielę panował spokój. Podwyższenie, z którego przemawiał prezydent, usunięto. 

 

Wcześniej w niedzielę jakikolwiek związek USA z sobotnim zajściem wykluczył doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego, John Bolton. Zasugerował za to, że może stać za nim rząd Wenezueli.

 

Chodzi o zagadkowy incydent, jaki miał miejsce w sobotę w wenezuelskiej stolicy, gdy Maduro wygłaszał przemówienie podczas uroczystości wojskowej. Wśród uczestników miało eksplodować wówczas kilka dronów, a do jednego z wybuchów doszło niedaleko ustawionego na ulicy podwyższenia, z którego przemawiał szef państwa. Maduro przerwał przemówienie i oddalił się z miejsca zdarzenia, ale rannych zostało siedmiu żołnierzy. Incydent był tylko częściowo transmitowany przez państwową telewizję. 

 

Wenezuelski przywódca powiedział, że była to próba zamachu na jego życie i o podjęcie tej próby oskarżył prezydenta Kolumbii Juana Manuela Santosa. Ocenił także, że zamach został sfinansowany przez bliżej nieokreślonych mocodawców z amerykańskiego stanu Floryda i poprosił Trumpa o pomoc. Strona kolumbijska oskarżenia Maduro odrzuciła jako bezpodstawne. 

 

Według wenezuelskiej straży pożarnej eksplodował jedynie zbiornik na gaz w położonym nieopodal budynku. 

 

Do spowodowania incydentu przyznała się na Twitterze nieznana dotąd grupa przedstawiająca się jako "patriotyczni żołnierze i cywile" pod nazwą "Flanelowi żołnierze" (Soldados de Franelas). Weryfikacja ich deklaracji nie była możliwa. 

 

Maduro, który w maju został wybrany na drugą prezydencką kadencję, jest oskarżany przez przeciwników i społeczność międzynarodową o osłabianie demokracji i doprowadzenie zamożnej Wenezueli do stanu katastrofy humanitarnej, co w ostatnich miesiącach zmusiło setki tysięcy Wenezuelczyków do ucieczki do sąsiednich krajów.