Kosiniak-Kamysz: nie ma miejsca na jednej liście wyborczej dla Wiosny i PSL

PAP / kw
data30.06.2019 17:20

(fot. PAP/Tomasz Gzell)

Nie ma miejsca na jednej liście wyborczej dla Wiosny i PSL-u - przy szanowaniu poglądów Roberta Biedronia i jego ugrupowania.

 

Takiej listy nigdy nie będzie - powiedział w niedzielę prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że opozycja powinna w nadchodzących wyborach zbudować dwa bloki: centrowy i lewicowy.

 

W jego ocenie wspólna lista PSL i Wiosny doprowadziłaby do utraty wyborców. "To jest utrata wyborców przez nas, ale również przez Wiosnę" - mówił Kosiniak-Kamysz.

 

"Wspólnota celu, jakim było stworzenie wspólnej listy w wyborach europejskich, nie wystarczyła, żeby te wybory wygrać. Musi być wspólnota idei i programów. Nie da się połączyć naszych idei i światopoglądów. My je bardzo szanujemy. Szanujemy odrębność, szanujemy samodzielny start Wiosny, która kiedyś taką decyzje podjęła, bo sami też do takiego startu jesteśmy przygotowani. Ale nie znajdziemy się na jednej liście, bo nie jest to zgodne z naszymi ideami, z naszym programem, ani się to wyborczo nie sumuje. Te głosy się wykluczają" - podkreślił szef PSL.

 

Władze Wiosny upoważniły w sobotę lidera partii Roberta Biedronia do rozmów z Koalicją Europejską (był to projekt na wybory do europarlamentu; współtworzyły go PO, PSL, Nowoczesna, SLD i Zieloni) o wspólnym starcie w wyborach parlamentarnych. Wiosna nadal rozpatruje też możliwość samodzielnego startu w wyborach albo udziału w koalicji ugrupowań lewicowych.

 

Według Kosiniaka-Kamysza opozycja powinna zbudować dwa bloki: lewicowy, bo takich poglądów w Polsce jest bardzo dużo i taka lista może zdobyć kilkunastoprocentowe poparcie oraz centrowy tworzony przez ludowców. "Jedna lista to jest zwycięstwo PiS-u już dzisiaj, dwie listy to jest szansa na to, żeby Polska zmieniała swoje oblicze" - podkreślił. "Żeby zachować uprawnienia społeczne, rozwijać gospodarkę, ale przewrócić demokratyczne podstawy państwa prawa, przywrócić szacunek, a przede wszystkim zjednoczyć Polaków" - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

 

"To jest czas decyzji dla opozycji, czy chce przegrać wybory idąc w jednym bloku wyborczym, czy chce powalczyć z PiS-em i móc stworzyć rząd i wystawia dwa bloki wyborcze, które mają szansę może nie na zajęcie pierwszego miejsca, ale później na zdobycie takiej pozycji, która umożliwia odsunięcie PiS-u od władzy, zjednoczenie Polaków i zwycięstwo sił demokratycznych" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

 

"Jedna lista to złamane skrzydła" - ocenił polityk. Dodał, że wyborcy PSL nie pójdą głosować na Stronnictwo, jeśli na tej samej liście zobaczą przedstawicieli skrajnej lewicy, podobnie jak wyborcy lewicy, którzy nie oddadzą głosów na listę, na której będą konserwatyści z PSL.

 

Szef ludowców podkreślił, że jego partia "przedstawia ofertę racjonalnego centrum" - Koalicji Polskiej, do której zaproszeni są wszyscy podzielający idee "budowania państwa demokratycznego, wspólnotowego, opartego o szacunek dla: tradycji, historii, kultury i religii i otwartego na przyjaciół w Europie". "Programowo opartego na wsparciu każdej polskiej rodziny przez emeryturę bez podatku, przez stawianie na przedsiębiorców i obniżenie im podatków i składek na ZUS oraz postawienie na czystą energię" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

 

Według niego to czas decyzji dla całej opozycji i "czas prawdy dla PO": czy stoi po stronie racjonalnego centrum, czy idzie do wyborów ze skrajną lewicą. "Czy pamięta o +Deklaracji krakowskiej+, którą podpisywała w 2003 r., gdzie jest szacunek dla tradycyjnej rodziny, dla wartości, dla obecności Polski w Europie, ale dbanie o naszą historię, język i kulturę. Deklaracja dawała podstawy do bycia partią w centrum, partią chadecką. Czy PO tę deklarację pamięta i czy ją akceptuje?" - pytał Kosiniak-Kamysz.

 

"To jest dobra podstawa do współpracy między nami. Ale to jest czas decyzji. I na tę decyzję PO musi się zdobyć - czy idzie ze skrajną lewicą, czy wybiera racjonalne centrum, gdzie jest PSL" - dodał polityk.

 

Prezes PSL mówił, że te siły, z którymi PSL tworzyło koalicję lub nadal ją tworzy w województwach muszą wybrać, czy "wybierają tych, którzy proponują małżeństwa homoseksualne i adopcje przez nich dzieci czy wybierają centrum, w którym jest PSL".

 

W najbliższą sobotę władze PSL zdecydują, czy wystartują w jesiennych wyborach samodzielnie, czy w koalicji. Kosiniak-Kamysz powiedział, że Stronnictwo jest zawsze gotowe do samodzielnego startu, a Koalicja Polska jest formowana po to, żeby była "podmiotowość programowa i ideowa PSL". "Nie chciałbym, żeby to byli tylko członkowie i sympatycy PSL. Chciałbym, żeby to była prawdziwa Koalicja Polska różnych ugrupowań, różnych środowisk" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

 

Dodał, że jedna lista może być "demotywująca dla wyborców", bo będzie ona "niewyrazista". "Żeby Polacy poszli na wybory, żeby frekwencja wyniosła 60-65 proc., to muszą mieć prawdziwy wybór, mieć na kogo głosować, utożsamiać się z programem i ideą" - mówił lider PSL.