Egipt: 75 osób skazano na śmierć w związku z protestami z 2013 r.

PAP / ml
data08.09.2018 16:40

(fot. shutterstock.com)

Egipskie źródła sądowe poinformowały w sobotę, że na karę śmierci skazano 75 osób, w tym wpływowych przywódców Bractwa Muzułmańskiego, za przestępstwa w czasie protestów z 2013 r., które zakończyły się zabiciem przez siły bezpieczeństwa kilkuset demonstrantów.

 

Inne osoby sądzone w tej sprawie, w tym duchowy przywódca Bractwa Muzułmańskiego Mohamed Badie, dostali kary dożywocia.

 

Wśród skazanych na najwyższy wymiar kary poprzez powieszenie są: wysocy rangą przywódcy Bractwa Essam El-Erian i Mohamed El-Beltagy oraz wpływowy islamistyczny kaznodzieja Safwat Higazi - poinformowały źródła sądowe, na które powołuje się agencja Reutera.

 

Na skazanych ciążyły takie zarzuty jak morderstwo, podżeganie do przemocy i organizacja nielegalnych protestów.

 

Cała grupa 75 islamistów została skazana pod koniec lipca br., ale zgodnie z egipskim prawem, by wyrok stał się formalnie prawomocny, musiał zatwierdzić go mufti.

 

W lipcu 2013 roku, w tygodniach po odsunięciu od władzy ówczesnego islamistycznego prezydenta, związanego z Bractwem Mohameda Mursiego, w Kairze, na placu Al-Nahda i na placu Rabaa, zbierali się jego zwolennicy. W następnym miesiącu egipskie władze zlikwidowały ich obozowiska, zabijając i aresztując setki protestujących. Mursiego od władzy odsunęło wojsko dowodzone wówczas przez Abd el-Fataha es-Sisiego, który obecnie drugą kadencję jest prezydentem.

 

Według danych organizacji Amnesty International w protestach zostało zabitych ponad 800 demonstrantów. Egipski rząd utrzymuje, że wielu manifestantów było uzbrojonych i, że w starciach z nimi zginęło 43 policjantów.

 

Egipskie władze stosują represje wobec osób, które mają związki z Bractwem Muzułmańskim lub z nim sympatyzują. W ostatnich latach setki członków lub zwolenników tego ruchu zostało skazanych na karę śmierci lub na wieloletnie więzienie.

 

W grudniu 2013 roku rząd Egiptu oficjalnie uznał Bractwo Muzułmańskie za organizację terrorystyczną. Broniąca praw człowieka Human Rights Watch nazwała wówczas ten ruch "decyzją polityczną", której wyłącznym celem była "chęć rozbicia znaczącego ruchu opozycyjnego".