Demokratyczna Republika Konga: rośnie napięcie po wyborach

PAP / jp
data09.01.2019 19:45

(fot. shutterstock.com)

Oddziały prewencyjne zostały wysłane w środę na ulice Kinszasy, stolicy Demokratycznej Republiki Konga (DRK), a dostęp do siedziby komisji wyborczej został zablokowany. Tymczasem prezydenci RPA i Zambii zaapelowali o niezwłoczne ogłoszenie wyników wyborów.

 

Dyslokacja silnych oddziałów policji w centrum Kinszasy związana jest z oczekiwaniami, że w środę (późnym wieczorem) kongijska komisja wyborcza (CENI) ogłosi wyniki wyborów parlamentarnych i prezydenckich, które odbyły się 30 grudnia. Pierwotnie miały one zostać podane w niedzielę 8 stycznia.

 

Obserwatorzy obawiają się, że pojawiające się już teraz oskarżenia o fałszerstwa wyborcze spowodują wybuch rozruchów w stolicy DRK. Z tego powodu prezydent USA Donald Trump wysłał też 80-osobowy oddział amerykańskich sił specjalnych do sąsiedniego Gabonu. W przypadku wybuchu zamieszek ma on ewakuować obywateli USA z DRK i zabezpieczyć tamtejsze placówki dyplomatyczne.

 

Tymczasem w południowoafrykańskiej Pretorii doszło w środę do spotkania prezydenta Republiki Południowej Afryki (RPA) Cyrila Ramaphosy z jego zambijskim odpowiednikiem Edgarem Lungu. Rozmowa dotyczyła sytuacji w DRK. Obaj afrykańscy przywódcy wezwali CENI do pilnego opublikowania wyników w celu stabilizacji sytuacji. Ramaphosa jest jednym z głównych sojuszników obecnego prezydenta DRK Josepha Kabili. Kilka dni wcześniej RPA, razem z m.in Chinami i Rosją, zablokowała przyjęcie na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ francuskiego projektu rezolucji krytykującej władze DRK za ograniczenia w dostępie do internetu i niektórych mediów.

 

We wtorek główny kandydat opozycji i zarazem faworyt wyborów Martin Fayulu ostrzegł CENI, by "nie ukrywała prawdy", dodając, że "naród Konga zna już wyniki" i podkreślając, że "nie podlegają one negocjacjom". W niedzielę pojawiły się informacje o tym, że kongijski Kościół katolicki uznał już Fayulu za zwycięzcę wyborów.

 

Od kilku dni pojawiają się spekulacje, że ustępujący prezydent Joseph Kabila prowadzi negocjacje z drugim kandydatem opozycyjnym Felixem Tshisekedim w sprawie uznania go za zwycięzcę w zamian za podział władzy. We wtorek przedstawiciele Tshisekediego poinformowali o spotkaniu, do jakiego miało dojść z przedstawicielami Kabili w sprawie pokojowego przekazania władzy. Obóz ustępującego prezydenta zaprzeczył jednak, by takie rozmowy miały miejsce.

 

We wtorek belgijska gazeta "La Libre Belgique" podała natomiast, że dyplom potwierdzający ukończenie studiów wyższych przez Tshisekediego w Belgii jest sfałszowany. Uczelnia Institut des Carrieres Commerciales, którą kongijski polityk miał ukończyć, zaprzeczyła, by kiedykolwiek wydała taki dokument. Zgodnie z prawem wyborczym w DRK kandydat na prezydenta musi mieć wyższe wykształcenie lub "pięcioletnie doświadczenie polityczne, administracyjne lub socjoekonomiczne". Spowodowało to spekulacje, że może to doprowadzić do dyskwalifikacji Tshisekediego, a także wszczęcia postępowania karnego przeciwko niemu w Belgii.

 

Kongijska stolica uznawana jest za bastion opozycji przeciwko pochodzącemu z Katangi Kabili. Zarówno w 2006 r., jak i 2011 r. doszło w Kinszasie do zamieszek po ogłoszeniu zwycięstwa Kabili. Kolejne wybory, w których ze względu na ograniczenie kadencji Kabila nie mógł startować, miały się odbyć w grudniu 2016 roku, ale były kilkakrotnie przekładane przez kongijskiego przywódcę. Ostatecznie kandydatem obozu popierającego Kabilę został Emmanuel Shadary.

 

Martin Fayulu popierany jest przez kilku czołowych polityków opozycyjnych w tym byłego wiceprezydenta Jean-Pierre'a Bembę. Bemba w wyborach w 2006 roku przegrał z Kabilą, oskarżając go następnie o fałszerstwo. Dwa lata później został aresztowany przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK)pod zarzutem zbrodni popełnionych w Republice Środkowoafrykańskiej. Po 10 latach spędzonych w areszcie MTK Bemba został uniewinniony i wrócił do DRK. Władze uniemożliwiły jednak rejestrację jego kandydatury. Felix Tshisekedi jest natomiast synem głównego kontrkandydata Kabili w wyborach prezydenckich w 2011 roku Etienne'a Tshisekediego.

 

Joseph Kabila rządzi DRK od 18 lat i przejął władzę po śmierci swojego ojca Laurenta, który został zamordowany przez własnego ochroniarza. Laurent Desire-Kabila zdobył władzę w 1997 roku przy militarnym poparciu Rwandy, Ugandy i Burundi. W konflikcie zbrojnym, który trwał do 2003 roku, zginęło 3-5,5 mln ludzi. Bemba był jednym z głównych liderów zbrojnej opozycji, a na mocy porozumienia pokojowego został wiceprezydentem.

 

Obserwatorzy zwracają uwagę, że w dotychczasowej historii DRK nigdy nie doszło jeszcze do pokojowego przekazania władzy. Licząca ponad 85 mln mieszkańców DRK jest trzecim co do liczby populacji krajem Afryki.