Prezydent Wenezueli ostrzega Trumpa przed "powtórką z Wietnamu"

KAI/ ed
data04.02.2019 08:11

(fot. shutterstock.com)

Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro ostrzegł przywódcę USA Donalda Trumpa przed "powtórką z Wietnamu" dla Amerykanów, jeśli władze w Waszyngtonie zdecydują się na "brudny imperialistyczny spisek", by obalić obecne władze w Caracas.

 

"Stop, stop, Trump! Zatrzymaj się. Popełniasz błędy, które spowodują, że splamisz swoje ręce krwią i odejdziesz z urzędu prezydenta poplamiony krwią" - mówił Maduro w wyemitowanym w niedzielę wywiadzie dla hiszpańskiej TV La Sexta.

 

"Dlaczego miałbyś chcieć powtórzyć Wietnam?" - retorycznie pytał amerykańskiego przywódcę. Maduro zastrzegł zarazem, że jeśli USA zdecydują się na interwencję zbrojną, to "będziemy musieli się bronić" i "nie oddamy Wenezueli".

 

"Proca Dawida jest w naszych rękach"

 

Konflikt swego rządu z władzami w Waszyngtonie porównał do biblijnego starcia Dawida z Goliatem. "Też mamy nasze sekrety i mamy naszą procę. Proca Dawida jest w naszych rękach" - powiedział Maduro. Ocenił, że Amerykanie "używają młota kowalskiego zamiast rękawic bokserskich".

 

Zaprzeczył, że w jego kraju panuje kryzys humanitarny, przyznając jednak że Wenezuela pogrążona jest w kryzysie politycznym i gospodarczym. Wezwał lidera opozycji i szefa parlamentu Juana Guaido do "rezygnacji ze strategii zamachu stanu".

 

Maduro oświadczył też, że nie zamierza stosować się do ultimatum w sprawie rozpisania nowych wyborów prezydenckich, jakie 26 stycznia pod adresem Caracas wystosowało kilka krajów UE. "Nie można opierać polityki międzynarodowej na ultimatach. To narzędzia imperialistyczne, z czasów kolonialnych" - mówił w tym kontekście.

 

Problemy Wenezueli

 

W wyemitowanym również w niedzielę obszernym wywiadzie dla telewizji CBS News prezydent Trump powiedział, że wysłanie amerykańskich wojsk do pogrążonej w kryzysie politycznym Wenezueli "jest opcją". Dodał że odrzucił prośbę Maduro o spotkanie. Podkreślił też, że Wenezuela była "najbogatszym państwem" w regionie, a teraz jej problemem jest "bieda, cierpienie oraz przestępczość".

 

Na fali masowych wystąpień przeciwko prezydentowi Maduro szef parlamentu Guaido ogłosił się 23 stycznia tymczasowym prezydentem kraju. Prezydenturę Maduro uznał za nielegalną.

 

Przejęcie władzy przez Guaido uznały USA, Kanada, większość państw Ameryki Łacińskiej (z wyjątkiem m.in. Meksyku, Boliwii, Kuby i Nikaragui), Izrael i Australia, a spośród państw europejskich - Albania, Kosowo i Gruzja. Unia Europejska na razie wstrzymała się z taką deklaracją, a kilka państw członkowskich - Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Hiszpania, Portugalia i Holandia - zapowiedziało, że jeśli Maduro w najbliższym czasie nie rozpisze nowych, uczciwych wyborów prezydenckich, również uznają Guaido.

 

Maduro, który na początku stycznia został zaprzysiężony na drugą kadencję po wygraniu niespełniających standardów demokratycznych wyborów prezydenckich w 2018 roku, oskarża USA o kierowanie puczem mającym na celu odsunięcie go od władzy i przejęcie kontroli nad największymi rezerwami ropy naftowej na świecie.